Tym razem bajeczka i wierszyk o szkole.

Kangurek

Już wiadomo z jakich przyczyn
przyszedł list do kangurzycy.
Była na nim z laku pieczęć,
bo miał dużą wagę przecież.
O nadawcy rzec wypada –
to Przedszkolna Mędrców Rada.
W dziobie przyniósł go pan Sowa,
a zawierał takie słowa:

„Droga Pani, przyszła pora
wysłać syna do przedszkola.
Lat ma przecież ponad cztery,
czas by poznał już litery.
Chodzą słuchy o kangurku,
że maluje wciąż na murku.
To naganne, ale, ale,
ma podobno duży talent.

Są w przedszkolu plakatówki,
kredki, farby i ołówki.
Moja Pani! Także pędzle,
więc niech idzie tam czym prędzej!
Tu zajęcia są z muzyki
również z tańca i rytmiki,
a pan kangur Eustachy
uczy dzieci grywać w szachy.

Można stawiać z klocków domy,
poznać z książki jamochłony
lub się bawić w chowanego
z koleżanką i kolegą.
I zaręczam Pani słowem,
że złą dykcję i wymowę
logopeda, przy zabawach,
chętnie dzieciom wciąż poprawia.

A w przedszkolu syn wasz spotka
dzieci z grupy: pszczółki, kotka,
jeża, smerfa, no i szczurka,
oczywiście też kangurka.
A więc, moja droga Pani,
my na niego już czekamy”
List zakończył swym podpisem,
pierwszy w radzie, Rudy Lisek.

Spadły słone dwie kropelki,
rozmazały trzy literki.
Rzekł kangurek – Dobrze mamo,
do przedszkola pójdę rano.

Człap, człap, człapał, krok po kroku,
bardziej z tyłu, trochę z boku,
nic nie mówiąc, patrząc w chmurę,
razem z mamą szedł kangurek.

– Witaj! Zaraz jest śniadanie,
daj całuska swojej mamie.
To jest szafa na ubranka –
rzekła pani przedszkolanka.
– No spokojnie, zmień już minę,
jak kangurku masz na imię?
– Mam na imię kangur Leszek.
– A ja Ola. Tak się cieszę!

Na śniadanie był pasztecik,
potem panie wzięły dzieci
na zajęcia i zabawę.
Ach, jak było tam ciekawie!
Myszka chciała biegać z kotem,
odpowiedział – myszko, potem,
bo zawody mam sportowe,
które wygram, ręczę słowem.

I aż trudno w to uwierzyć,
że najdalej skoczył jeżyk.
Wielką szansę stracił drozd,
bowiem skoczył w bok, nie wprost.
W dużej sali, na rytmice,
żółw oświadczył – ja nie ćwiczę,
bo z kondycją mam kłopoty.
Gdyż nie ćwiczysz – śmiał się motyl.

A na tańcach, pchła tygryska
nauczyła tańczyć twista.
Proszę pchełko zwolnij kroku,
bo mi prążki spadną z boków.
Lisek grał ze szczurkiem w karty.
Śmiał się, skakał, stroił żarty,
a gdy znowu miał „Piotrusia”,
to ze złości sobie usiadł.

Głoskę sz chciał mówić wąż,
lecz powtarzał sss…, sss… wciąż.
– Gdy poćwiczysz wiele razy,
to poprawę zauważysz.
Więc się wężu tym nie frasuj.
Mamy przecież dużo czasu.
Wąż językiem zaczął kręcić,
bo do ćwiczeń nabrał chęci.

W badmintona zagrał smerf
i mu wyszedł taki serw,
że przed lotką skrył się jeżyk
przy szachowej czarnej wieży.
Żółw trenował na skakance.
Pies zaszczekał – stań na bramce

Kangur obraz namalował,
równie piękny jak van Gogha.
Zagrał gamę na pianinie
i szczęśliwą miał już minę.
Po muzyce tak zaśpiewał,
że wróbelek aż spadł z drzewa
i się od tej pory głowi
czy to śpiewał kos, czy słowik.

Kto się śmieje, cieszy, śpiewa?
Kto w podskokach mija drzewa?
To kangurek razem z mamą
do przedszkola idzie rano.

06.09.2009

Ps. Tę bajeczkę napisałem dla dzieci, które nie mają chęci do zajęć przedszkolnych i szkolnych…
Wojciech Krupa

fot. Karolina Tkaczyk

Szkoła podstawowa

Pierwsze miłości, przyjaźnie pierwsze,
Klucz do mądrości, piosenki, wiersze
I to, co trudno zamknąć w słowach…
Dała mi szkoła podstawowa.

Nauczycieli i sale szkolne,
Na śnieżnej bieli, na kartach wspomnień,
O każdej chwili mógłbym malować,
Gdy myślę – szkoła podstawowa.

Jedynki godzin, piątki tygodnia,
A żal przychodzi prawie, że co dnia,
Że życia nie da się repetować,
Nie wróci szkoła podstawowa.

2006 rok

 

Ps A ja ten wierszyk napisałem dla tych, którzy lubią szkołę. Ja bardzo lubiłem swoją szkołę podstawową – PSP nr 26 w Radomiu i wiersz ten powstał na jubileusz 70 – lecia jej istnienia. Teraz uczy się tam nasza siostrzenica Hania.

 

Adrian Szary.

 

Uczcie się, jedzcie krupnik, bo zdrowy i czytajcie szarynki, bo warto!