
Ależ wrócił do mnie ostatnio ten stary hit! Uznawany przez niektórych za wczesny Perfect, ale wszystkie partie zagrał tu Zbigniew Hołdys.
I to słychać, muzycznie to jest jednak inna liga niż „Biały album”, ale to nieważne. Nie wiem czy to nie jest najlepszy tekst napisany przez Andrzeja Mogielnickiego. Mógłbym siedzieć nad kartą rok i nie ująłbym tego w ten sposób:
Człowiek który sprawę znał
Bez potrzeby nie otwierał ust
Pierwszy z brzegu wskazał bar
Potem gładko w nim opowieść snuł
