Postacie: Ogrodnik, Sprzątaczka, Kwiaciarka.

(Sprzątaczka podchodzi do Ogrodnika, który opiera się o łopatę).

Ogrodnik: (mówi sam do siebie) Ale mi się nie chce robić! Dobrze, że chociaż mam się o co oprzeć.

Sprzątaczka: Co się pan tak obija, panie Krzysiu?

Ogrodnik: Muszę dać odpocząć łopacie.

Sprzątaczka: Myślałam, że to pan odpoczywa.

Ogrodnik: Według nowych przepisów po 45 minutach pracy łopata musi mieć 15 minut przerwy.

Sprzątaczka: A dlaczego?

Ogrodnik: Wtedy narzędzie się mniej zużywa.

Sprzątaczka: To ja też pewnie powinnam mieć 15 minut przerwy?

Ogrodnik: A co pani dzisiaj robi?

Sprzątaczka: Dzisiaj myję okna.

Ogrodnik: To pani przysługuje 15 minut przerwy po 75 minutach pracy.

Sprzątaczka: A dlaczego dopiero po 75 minutach?

Ogrodnik: Pani urządzenia tak szybko się nie zużywają.

Sprzątaczka: Chce pan powiedzieć, że pańska łopata szybciej się zużywa od mojej myjki?

Ogrodnik: Pani Krysiu! Mój zięć pracuje na uczelni i zajmuje się takimi sprawami.

Sprzątaczka: Nie zazdroszczę panu.

Ogrodnik: A dlaczego?

Sprzątaczka: Jak pracuje na uczelni, to na pewno jest trochę udziwniony.

Ogrodnik: Ma pani trochę racji, bo nie chce ze mną pić bimbru, tylko koniak, chociaż jedno i drugie śmierdzi podobnie.

Sprzątaczka: To na jakim kierunku pracuje pana zięć?

Ogrodnik: Kierunku nie pamiętam, ale jest w Zakładzie Użyteczności Pracy.

Sprzątaczka: To praca może być nieużyteczna?

Ogrodnik: Może być. (po chwili) Pani Krysiu, pani chyba jest żonata?

Sprzątaczka: Nie ma się czym chwalić, ale jestem mężatką.

Ogrodnik: No właśnie! Czy pani mąż zawsze jest użyteczny?

Sprzątaczka: Nie zawsze (po chwili). Ostatnio, to coraz mniej. Nawet w dzień.

Ogrodnik: Sama pani widzi! Tak samo jest z użytecznością pracy.

Sprzątaczka: A ja jestem użyteczna, panie Krzysiu?

Ogrodnik: Pół na pół.

Sprzątaczka: Jak to pół na pół?

Ogrodnik: Gdy pani umyje okna to przez jakiś czas widać, ale po jakimś czasie już nie.

Sprzątaczka: Faktycznie jestem mało użyteczna.

Ogrodnik: No właśnie. Gdy pani nie umyła okien to będą takie same, jakby je pani umyła miesiąc wcześniej (podchodzi Kwiaciarka).

Kwiaciarka: Widzę, że jest przerwa o znamionach samowolki.

Ogrodnik: To jest przerwa techniczna.

Sprzątaczka: Nasze narzędzia muszą odpocząć.

Kwiaciarka: (śmieje się) A odkąd to narzędzia odpoczywają?

Ogrodnik: Trzeba panią szybko skierować na aktualne szkolenia BHP.

Kwiaciarka: O matko! Tylko nie na szkolenie BHP. Jak je miałam ostatnio, to myślałam, że usnę.

Ogrodnik: Gdyby pani uważała na szkoleniu, to by wiedziała o czym ja mówię.

Kwiaciarka: Pracuje pan łopatą i chce mnie pan pouczać!

Sprzątaczka: To już jest przesadna przesada. Za kogo się pani uważa?

Kwiaciarka: Ja pracuję w serwisie kwiatowym.

Sprzątaczka: To co pani robi w tym serwisie?

Kwiaciarka: Podlewam kwiatki.

Ogrodnik: Czyli nie pracuje pani umysłowo.

Kwiaciarka: Jeszcze raz mnie pan obrazisz, to oberwiesz pan tą konewką!

Sprzątaczka: Skoro pani jest polewaczką, to nie pracuje pani umysłowo.

Kwiaciarka: Widać, że pani myje okna, bo takie pani głupoty opowiada. (po chwili) Ja muszę w pracy myśleć, żeby nie podlać za dużo albo za mało.

Sprzątaczka: To pani podlewanie nie umywa się do mojego zmywania.

Ogrodnik: Nie ma się o co sprzeczać. (zwraca się do Kwiaciarki) Pani praca też jest mało użyteczna.

Kwiaciarka: Może pan jesteś mało użyteczny, ale ja jestem aż za bardzo użyteczna.

Ogrodnik: Jeśli nawet nie podleje pani kwiatów, to deszcz je podleje.

Kwiaciarka: A jeśli nie będzie deszczu? A może nie być, bo jest przecieplenie klimatu.

Ogrodnik: Kiedyś będzie jakaś burza i podleje kwiatki.

Sprzątaczka: I co się pani tak burzy. Pani praca też jest mało użyteczna.

Kwiaciarka: Moja praca jest bardziej użyteczna niż pani. Zresztą możemy się zapytać jakiegoś eksperta.

Sprzątaczka: Teraz to wszyscy są ekspertami, chociaż na niczym się nie znają.

Ogrodnik: Drogie panie! Nie ważne czy jest się mało użytecznym, czy też nie. Ważne, aby wszyscy myśleli, że jest się niezastąpionym.