
Z polskich popowych płyt z lat 70-tych najbardziej lubię „Port piratów” Czerwonych Gitar z 1976 roku.
Jeśli tęsknię za epoką początku drugiej pięciolatki towarzysza Edwarda Gierka, to bynajmniej nie z powodu kartek na cukier, ale troszkę dlatego, że wtedy w radiu były właśnie takie piosenki:„Niebo z moich stron”, „Trzecia miłość – żagle” czy też jeden z klasyków duetu Krajewski-Osiecka „Dobra pogoda na szczęście”. Ale wolę z tej płyty te mniej ograne: „Sam niosę świat”, „Z marzeń powstał świat”, „Kochałem Panią”, a przede wszystkim „Na dach świata”, która dzisiaj (także tekst Agnieszki Osieckiej; i jak zawsze perfekcyjne Alibabki w chórkach i wokalizach).
Seweryn Krajewski w tamtych czasach czego się nie dotknął to zamieniał w złoto. Naprawdę lubię to porównanie, że Krajewski to taki polski Paul McCartney (a Krzysztof Klenczon to taki trochę John Lennon…). Jest w nim przesada, jednak nie aż tak znowu wielka jakby się z pozoru wydawało…
