
Postacie: Wnuczka, Listonosz, Babcia.
(Wnuczka niesie koszyczek z jedzeniem, podchodzi Listonosz)
–Wnuczka: Dzień dobry, panie listonoszu.
–Listonosz: Dzień dobry, czerwony fartuszku. Co dobrego niesiesz babci w koszyczku?
–Wnuczka: Ja niosę dobre jedzonko, a pan?
–Listonosz: A ja niosę emeryturę dla twojej babci.
–Wnuczka: Babcia ma taką niską emeryturę, że muszę jej zanosić jedzonko, żeby przeżyła.
–Listonosz: Twoja babcia, czerwony fartuszku, ma większą emeryturę, niż ja wypłatę, a jednak nikt mi nie przynosi jedzenia.
–Wnuczka: A nie ma pan wnuczki, panie listonoszu?
–Listonosz: Mam, ale moja wnuczka przychodzi do mnie tylko wtedy, gdy potrzebuje pieniędzy.
–Wnuczka: To miłe, że prosi tylko o pieniądze, a nie zaciąga kredytu na pana dowód.
–Listonosz: Co dobrego niesiesz babci?
–Wnuczka: Barszcz czerwony z czerwoną kapustą i czerwony kotlet przypiekany na czerwonym winie.
–Listonosz: (przełyka ślinę) Nie mów mi o winie czerwony fartuszku, bo jestem w pracy (po chwili). A co na deser?
–Wnuczka: Dwa czerwone jabłuszka i czerwona gruszka.
–Listonosz: Tylko nie to!
–Wnuczka: Co się stało, panie listonoszu? Przypomniało się panu wino?
–Listonosz: Okno twojej babci jest otwarte, a na parapecie nie ma kwiatka.
–Wnuczka: Gdy dziadek jedzie do sanatorium, to babcia zawsze zdejmuje kwiatek z parapetu.
–Listonosz: Mam do ciebie, czerwony fartuszku, wielką prośbę. Zaniesiesz babci emeryturę, bo ja bardzo się spieszę.
–Wnuczka: Dość, że noszę babci jedzonko, to jeszcze mam jej zanieść emeryturę!
–Listonosz: Ale wtedy babcia coś ci odpali z emerytury.
–Wnuczka: Babcia daje mi tylko niedobre cukierki, które dostaje ode mnie na dzień babci.
–Listonosz: Podpisz się tylko za babcię imieniem i nazwiskiem.
–Wnuczka: Ale nie wolno się podpisywać za babcię.
–Listonosz: Nie wolno się podpisywać za dziadka, ale za babcię wolno.
–Wnuczka: Dobrze. To się podpiszę.
–Listonosz: Tylko pamiętaj, że babcia podpisuje się drugim imieniem.
–Wnuczka: Ale ja nie znam drugiego imienia babci!
–Listonosz: Co z ciebie za wnuczka czerwony fartuszku, że nie znasz drugiego imienia babci (po chwili). Drugie imię twojej babci to Krysia.
–Wnuczka: To ja się podpiszę Krysia Czerwonka.
–Listonosz: Oto babci emerytura (podaje pieniądze).
–Wnuczka: Jest pan listonoszem, a nie potrafi pan liczyć!
–Listonosz: Potrafię liczyć! Dałem ci dwa i pół tysiąca.
–Wnuczka: Ale babcia twierdzi, że ma tylko półtora tysiąca emerytury.
–Listonosz: Widocznie ostatnio dostała podwyżkę. Dziękuję ci, czerwony fartuszku (Listonosz odchodzi. Wnuczka puka do drzwi).
–Babcia: Witaj, czerwony fartuszku. Nie jestem głodna, ale zostaw jedzenie.
–Wnuczka: Przyniosłam ci babciu emeryturę (po chwili). Babciu jest tak chłodno, a ty jesteś tylko w samej piżamie. Podam ci coś ciepłego (podchodzi do szafy).
–Babcia: Nie podchodź do szafy, bo się zepsuła. A dziadek zamiast ją naprawić, to pojechał do sanatorium.
–Wnuczka: Babciu, ale w tej szafie jest jakiś pan!
–Babcia: To pan stolarz. Wezwałam go, żeby naprawił szafę.
–Wnuczka: Babciu, ale ten stolarz nie ma żadnych narzędzi!
–Babcia: Gdyby nie miał narzędzi, to bym go nie wzywała.
–Wnuczka: Ale on nie ma nawet młotka!
–Babcia: On nie potrzebuje młotka, bo to złota rączka.
–Wnuczka: Babciu on nie ma złotej rączki, tylko z nerwów obgryza paznokcie.
–Babcia: Denerwuje się, bo nie może naprawić szafy.
–Wnuczka: Babciu, ale ten pan jest tylko w podkoszulku i w bokserkach!
–Babcia: Pan stolarz nie może się przegrzewać i dlatego lekarz zalecił mu, żeby się lekko ubierał.
–Wnuczka: Babciu, a dlaczego ten pan pachnie twoimi perfumami?
–Babcia: Moim perfumom kończył się okres ważności, i żeby ich nie wylewać, to skropiłam nimi pana stolarza.
–Wnuczka: Ten pan nie wygląda mi na dobrego stolarza, tylko na partacza.
–Babcia: Wierz mi czerwony fartuszku, że to jest dobry fachowiec.
–Wnuczka: Zostawiam ci babciu jedzonko i muszę iść na angielski.
–Babcia: To biegnij, żebyś się nie spóźniła.
–Wnuczka: Biegnę (uśmiecha się). A mogę babciu wysłać SMS-a dziadkowi, że nie musi już naprawiać szafy, bo wezwałaś fachowca?
–Babcia: Masz sto złotych, ale nie wysyłaj dziadkowi żadnego SMS-a.
–Wnuczka: Babciu, czy ty widzisz moje uszy?
–Babcia: Trochę ci urosły.
–Wnuczka: Daj babciu setkę, to sobie kupię jakieś kolczyki.
–Babcia: Masz sto złotych i już idź.
–Wnuczka: Babciu, a widzisz moje oczy? Nie umalowałam ich, bo mi się skończył tusz.
–Babcia: A mnie się zaraz skończą pieniądze. Masz sto złotych i już idź.
–Wnuczka: Babciu zobacz, jakie mam niedomyte zęby. Przydałaby mi się dobra pasta. Takie są po stówie.
–Babcia: Masz sto złotych, ale to ostatnie.
–Wnuczka: Już idę, ale szkoda babciu, że wolałaś skropić swoimi perfumami tego fachowca w szafie, zamiast mnie.
–Babcia: Masz sto złotych na perfumy. Ale to wszystko, bo mi zostało tylko dwa tysiące.
–Wnuczka: Babciu i tak jesteś do przodu, bo do tej pory dostawałaś podobno tylko półtora tysiąca.
