
Zaiste iście iść, przeistnie iść.
Iść iściem szalonym, niezmożonym,
liczebnym i niemożebnym.
I iść pełna piersią,
powietrze drzeć garściami.
I iść nie licząc na nic.
I iść, tracić to, co tak naprawdę
nigdy nie było własne.
Patrzeć jak błoto kosmosu
spada z butów.
Być jak wędrujący znak
zapytania, a czasem wykrzyknik.
