Postacie: Profesor, Doktor, Matka.
(Profesor i Doktor podchodzą do Matki, która trzyma na rękach małe dziecko).

 

Profesor: Dziękuję, że zgodziła się pani wziąć udział w badaniu przyszłościowym swego dziecka.

Doktor: Proszę położyć bobaska na łóżeczku i obserwować go z nami.

Matka: Ale badanie jest bezpieczne?

Profesor: Oczywiści. Mamy certyfikat bezpieczeństwa „Stój”.

Doktor: I certyfikat jakości badań „Dziecko jest dziecko”.

Profesor: To zaczynajmy (po chwili). Rysy twarzy dziecka wskazują, że rodzice są w miarę inteligentni.

Matka: Jak to w miarę inteligentni? Ja pracuję w sklepie zielarskim, a mąż jest weterynarzem.

Doktor: Faktycznie. Nie jest najgorzej (zwraca się do Matki). Proszę nam nie przeszkadzać, bo wtedy badanie się przedłuży. Bobasek zgłodnieje i zacznie płakać.

Profesor: Zgryz prawie prawidłowy, chociaż grubość dolnej wargi wskazuje, że rodzice tłusto się odżywiają.

Doktor: A podbródek wskazuje, że w nadmiarze jedzą jajecznicę.

Matka: Tylko dwa razy w tygodniu. To chyba nie jest w nadmiarze?

Doktor: Chce pani byśmy skończyli to badanie?

Matka: Przepraszam. Już się nie odzywam.

Profesor: Rączki dziecka wskazują, że czasami dochodzi w domu do przemocy.

Matka: Co! (po chwili) Już nic nie mówię.

Doktor: Myślę, że to jest znośna przemoc. To zapewne „Zespół Nowaka-Kowalskiego”.

Profesor: Ja bym obstawał za „Zespołem Nowaka-Mazura”.

Doktor: (uśmiecha się) Chyba przyznam rację panu profesorowi.

Profesor: Uszy średniej wielkości, ale z widocznymi elementami nadwielkości.

Doktor: Małżowinka u dziecka wskazuje, że ojciec albo matka byli w dzieciństwie ciągnięci za uszy.

Matka: Muszę zaprotestować! Nigdy nie ciągnę męża za uszy. Jeśli już … to za coś innego.

Doktor: Wydaje się, że jest pani inteligentną matką, a ciągle nam pani przeszkadza. Jeszcze jedna pani uwaga i kończymy badanie.

Matka: Spróbuję być cicho.

Profesor: Klatka piersiowa dziecka wskazuje na to, że w domu dochodziło do kłótni.

Doktor: Proszę dokładnie spojrzeć na mostek panie profesorze. Ja uważam, że w domu sporadycznie zdarzały się awantury.

Profesor: (uśmiecha się) Tym razem to ja zgodzę się z panią doktor.

Doktor: Pan profesor jest nad wyraz uprzejmym człowiekiem (Matka spogląda na nich ze zdziwieniem).

Profesor: Spójrzmy na genitalia. Co pani wnioskuje?

Doktor: Nie chciałabym stawiać tak stanowczej diagnozy.

Profesor: Raczej się nie mylimy pani doktor. (po chwili) Widać wyraźnie, że jedno z rodziców lubi dewiacje seksualne.

Doktor: Poza tym ojciec tego dziecka ma skłonności do romansów.

Matka: (cichutko) Co?

Doktor: Romansów skrzętnie ukrywanych.

Profesor: Ale niezbyt częstych.

Doktor: A po czym pan profesor to wnioskuje?

Profesor: Wskazuje na to kształt peniska (po chwili). Jeśli jednak dochodzi do zdrady, to w wąskim kręgu znajomych.

Doktor: Czy to może być skłonność genetyczna?

Profesor: Myśli pani, że to „Zespół Casanowy”?

Doktor: Raczej „Zespól Casanowy”, niż „Zespół Rasputina”.

Profesor: Kolanka nieszczególne. Matka pewnie chodzi tylko w spodniach, a zbyt rzadko w sukienkach.

Doktor: Dolna część kolanek może też wskazywać, że ojciec lub któryś z dziadków ma krzywe nogi.

Profesor: Jest duże prawdopodobieństwo, że obaj dziadkowie mają krzywe nogi

Doktor: Być może, że dziecko ma to po swoich babciach.

Profesor: Tu się z panią doktor nie zgodzę!

Doktor: A dlaczego, panie profesorze?

Profesor: Nóżki dziecka są w miarę proste, więc któryś dziadek lub babcia musieli mieć proste nogi.

Doktor: Tu bym polemizował. Ale niech będzie.

Profesor: Stópki przeciętne, co świadczy, że rodzice nie stronią od kąpieli.

Doktor: Ale też nie widać regularności w myciu.

Profesor: Martwi mnie bardziej rozmiar stópki.

Doktor: Faktycznie! Jak dziecko dorośnie to będzie miało rozmiar nogi 45 lub 46.

Profesor: Proszę zobaczyć jak mocno ściska rączki.

Doktor: Czyli wrodzone predyspozycje do kradzieży?

Profesor: Tak. Trochę to trąca patologią.

Matka: Tego to już za wiele. Nie będę dłużej słuchać tych bzdur (bierze dziecko na ręce).

Profesor: Na szczęście już skończyliśmy badanie.

Doktor: Teraz możemy odsłuchać badanie i wysłać tekst do czasopisma „Rodzice i Dziecko”.

Matka: Ale badanie miało być anonimowe?

Profesor: Oczywiście. Nie podajemy personaliów, tylko dołączamy zdjęcie dziecka i jego matki.