
Szymku drogi, co tu robić…? Janioł w trąbę dmie.
Każe Panu pokłon złożyć, owce rzucić, szukać żłobu…
Czego od nas chce…?
Toż nie można owiec rzucić, z tego jemy chleb!
Szukać Dziecka, z niczym wrócić, kupę czasu zbałamucić
dla niebieskich nieb…?!
W domu żonka, dziatki kwilą – nie dla nas ten cud.
Nie najemy się tą chwilą, gdy nad żłobem się pochylę
– daremny mój trud.
Nie mam siły za tą gwiazdą lecieć jak ten ptak.
Tu być muszę porą każdą, kark nie daje głowy zadrzeć.
Zawsze będzie tak…
Antek, Antek… Biegnij z nami! Anioł w trąbę dmie!
Gwiazda świeci nad polami! Ujrzysz Pana nad panami,
Pasterza nad pasterzami!
On to wszystko wie…
