
Jeszcze się broni zwierz Alpuhary,
tuląc leniwie resztki snu w łapach.
„Wstawaj, już siódma! Wstawaj, mój stary!
Jak długo będziesz jeszcze tak chrapał?!”
Przegrał. Smycz. Klamka. Winda. Na lewo.
Skwarek. Podwórko. Pani Wiśniewska.
Kot. Gołąb. Dzieci. Samochód. Drzewo.
Ech, dola jego pieska- niebieska…
Pani ostrożnie stąpa, bo boli.
On, bury kundel, też jest staruszkiem.
Kroczek za kroczkiem. Doszli powoli.
Najbardziej lubi leżeć pod łóżkiem.
A pani lubi jego szczekanie.
Rękę jej liże mordka wilgotna.
Z nim bardzo łatwo znosić czekanie.
Pani jest dobra. Z nim mniej samotna.
