
Był tyleż utalentowany, ile naiwny i lekkomyślny. Mocne ciosy, które przyjął jako młodzian, zahartowały go. Różnie ta kariera się układała. Miewał świetne rundy w klubach z solidnych lig, miewał momenty zwątpienia, kiedy go z drużyn wypychano. Ale w reprezentacji Polski to była Postać. Kamil Grosicki kończy dzisiaj najważniejszą futbolową przygodę w życiu.
Dziewięć lat temu, w Święto Niepodległości, Biało-Czerwoni rozegrali najlepszy mecz eliminacji mistrzostw świata 2018. Nie pozostawili złudzeń Rumunii na jej terenie. Wynik otworzył Grosik. Przejął piłkę w środkowym kole i wystartował. Pomknął między trzema rywalami, dwóch kolejnych kiwnął do prawej nogi. W międzyczasie błyskawicznie zerknął, jak ustawiony jest Robert Lewandowski i ocenił, że lepiej będzie skończyć to samemu. I ten kontakt tuż przed strzałem… I ten strzał… A to wszystko z narastającą prędkością!
Podobno we wcześniejszych eliminacjach, w przegranym meczu z Niemcami, Polska zagrała lepiej, niż w historycznym zwycięskim z tym rywalem. Nie uważam tak, natomiast asysta Grosickiego do Lewandowskiego (ileż ich było!) to dzieło sztuki. Grosik genialnie zgasił górną piłkę od Milika, jednocześnie tym przyjęciem przygotowując ją sobie do podania, które było jeszcze lepsze: fałszem, jakiego nie powstydziliby się Quaresma czy Modrić. Na milimetry do Lewego!
Pierwsza połowa powoli dobiegała końca. Kamil Grosicki ruszył spod linii bocznej. Wydawało się, że na stracenie. W pewnym momencie był bliski straty piłki, ale przebił się! Wtargnął w pole karne z jednej strony; z drugiej już czekał Kuba Błaszczykowski. Grosik lekko podciął piłkę, Milik ją przepuścił, a Kuba po prostu musiał to wykorzystać. To był gol na 1:0 ze Szwajcarią w 1/8 finału mistrzostw Europy. Reszta jest historią. „Doczekałem!” – napisał wówczas Adam.
Kilka dni później Grosicki cudnie obsłużył Lewego w meczu z Portugalią. Mógł dać do Milika na krótki słupek, ale wybrał trudniejsze rozwiązanie. Nie pękał w wielkich meczach!
A przecież była jeszcze taka asysta – dość nietypowa, bo głową; i dość nietypowo, bo do Jacka Góralskiego (tu akurat największą robotę zrobił Lewandowski).
A przecież był jeszcze hattrick z Finlandią. Gole? Jeden ładniejszy od drugiego.
od 5.25
