Z Urszulą Świerczyńską rozmawia Adrian Szary.

 Od kiedy zaczęła się Twoja przygoda z malarstwem?

Maluję od dziecka, ale zawodowo zajmuję się tym od kilku lat. Nie dorastałam w rodzinie zajmującej się sztuką, nie miałam też takiego otoczenia i znajomych. Do wszystkiego w tej dziedzinie z biegiem czasu doszłam sama. Lubiłam np. ozdabiać brzegi stron książek rysunkami z wyobraźni. Korzystałam z każdej okazji, która dawała mi możliwość tworzyć coś kreatywnego. Dlatego poszłam do gimnazjum i liceum plastycznego, a potem na studia.

Co Cię inspiruje?

Na początku tworzyłam głównie malarskie ilustracje inspirowane literaturą klasyczną i fantasy. Teraz zapisuję w obrazie własne uczucia i doświadczenia, ale w sposób metaforyczny. Inspirują mnie także inne dziedziny sztuki i kultury, poezja i muzyka. Zdarza się, że zawieram w pracy symbole, alegorie, moje przemyślenia na temat ludzkiego wnętrza, jego psychiki i wydarzeń rozgrywających się na świecie. Ciekawią mnie rzeczy nienamacalne, metafizyczne.

Jak wygląda Twój dzień?

Nie każdy dzień wygląda tak samo, spróbuję opisać to bardzo ogólnie. Zacznę od tego, że zwykle pracuję do późna i dlatego dosyć późno się budzę. Maluję każdego dnia inną ilość godzin. W trakcie słucham muzyki i audiobooków. Robię sobie przerwy na jakieś prace domowe typu zakupy czy ugotowanie obiadu, wyjście na spacer z psem. Szczególnie lubię malować w południe, wieczorem i w nocy. Mam swoje małe rytuały np. zaparzenie dobrej kawy lub herbaty, którą przynoszę do pracowni i stawiam koło sztalugi zanim zacznę.

Dodam, że moja praca to nie tylko malowanie sensu stricto. Czasami trzeba przygotować podobrazie, zawerniksować wyschnięte obrazy, zrobić zdjęcia pracy, przygotować jakieś projekty, dodać posty na profile społecznościowe czy wiele innych rzeczy, które dochodzą tak jak np. przy organizacji wystawy. Na ten moment praktycznie wszystko robię sama. W wolnych chwilach oglądam coś lub czytam.

Co uważasz za swój największy sukces?

Zrobiłam trochę rzeczy do tej pory, ale spośród nich za mój największy sukces uważam wyjście z depresji. Włożyłam w to bardzo dużo pracy. Wierzę, że ciężką pracą i determinacją można bardzo wiele osiągnąć. Warto szukać pomocy i zmienić otoczenie jeśli jest ono dla nas toksyczne. Staram się też jeśli mogę pomagać innym.

Wiem, że masz też inne pasje. Opowiesz o nich?

Kiedyś jeśli dobrze pamiętam mówiłam Ci o pisaniu wierszy, grze na fortepianie i śpiewie. Bardzo lubię gotować. Jako dziecko podpatrywałam jak robi to moja babcia i sporo się od niej nauczyłam. Byłam krótki czas grafikiem, a nawet profesjonalną makijażystką. Wykonywałam makijaże okazjonalne, artystyczne i na scenę, miło wspominam malowanie Kasi Kowalskiej przed jej koncertem. Czasami tęsknię za rzeźbą i tkactwem, może jeszcze do tego wrócę.

 Luty to miesiąc Walentynek. Obchodzisz to święto?

Nieszczególnie, jest to dla mnie dzień jak każdy inny, ale lubię prezenty. Lubię je dawać i otrzymywać niezależnie od tego czy jest okazja.

To także Dzień Języka Ojczystego. Jak ważny jest dla Ciebie język? Wiem, że sama też piszesz wiersze.

Moja mama skończyła filologię polską i angielską. Lubi jak używa się języka literackiego. Jest bardzo inteligentną, elokwentną i elegancką kobietą. Myślę, że to miało na mnie wpływ i sama lubię posługiwać się poprawnie językiem polskim.

 Jakie malarstwo cenisz sobie najbardziej? Jakich malarzy?

Jeśli chodzi o innych artystów myślę, że moje inspiracje sięgają najdalej końca XVI i XVII wieku, czyli baroku. Podziwiam tenebryzm oraz caravaggionizm, w którym poza oczywistym mocnym światłocieniem liczyła się ekspresja i dynamizm. Bardzo doceniam prace hiszpana Jose de Ribera oraz Artemisię Gentileschi, która namalowała m.in. 'Judytę zabijającą Holofernesa’. Bardzo lubię również malarstwo holenderskie tego okresu Rembrandta van Rijna, u którego pojawiała się też tematyka mitologiczna np. 'Hendrike kąpiąca się w rzece’ czy Jacoba van Ruisdaela, w jego pracy 'Młyn koło Wijk’ obniżoną linię horyzontu, studium układu nieba i chmur, dużą drobiazgowość i oddanie głębi przestrzennej. Podobnie widać to np. u Meinderta Hobbema.

Dalej w epoce romantyzmu od końca XVIII w. wyjątkowo cenię prace Caspara Davida Friedricha np. słynny 'Podróżnik’ czy 'Mężczyzna i kobieta kontemplujący księżyc’. Widzę u niego szkicowość, psychologizm, symbolikę i ekspresję postaci. Kolejnymi artystami, którch mogę tu przytoczyć są Dante Gabriel Rosseti, Rene Margritte, Edward Munch, Marc Chagall czy Frida Kahlo. W XX wiecznym ekspresjonizmie proste odtworzenie rzeczywistości nie było celem artystów. Podobnie ja nie widzę w tym na ten moment sensu. Dużą wagę przykładali do wyrażania emocji, wyrazistego koloru. Kładli też nacisk na treści psychologiczne i symboliczne. Marc Chagall przedstawiał w swoich pracach elementy świata chasydzkiego, w którym dorastał oraz chrześcijańskiego. Mnie także jest to bliskie. Jego prace cechuje duża pomysłowość i fantazja. Na niektórych obrazach postaci wznoszą się ku górze, odrywają się od ziemi. Dla mnie osobiście ten motyw nie jest oderwaniem się od rzeczywistości tylko pogłębieniem jej aspektów.

Najbardziej lubię obrazy z serii 'Pieśni nad pieśniami’ oraz te, w których przedstawiał swoją pierwszą żonę Bellę np. 'Zakochani nad miastem’ czy 'Urodziny’. Chagall według mnie nikogo nie kopiował, był sobą. Bardzo to szanuję i też nie chcę ulegać wpływom z zewnątrz, zależy mi na byciu autentyczną. Dostrzegam to także u Fridy, która powiedziała 'nigdy nie maluję fikcji, przedstawiam moje własne życie’. Z jej ust wyszedł też jeden z moich ulubionych cytatów 'Stopy, po co mi one, skoro mam skrzydła?’

Jaki był dla Ciebie miniony rok? Jakie masz plany na ten?

Miniony rok był jednym z bardziej pracowitych, miałam kilka wystaw, spotykałam się z uczniami szkół, aby rozmawiać o mojej pracy przy okazji wystawy w galerii Łaźni czy w jednej z krakowskich szkół, do której zostałam zaproszona. Dzięki przychylności dyrektor radomskiego Teatru Powszechnego pani Małgorzaty Potockiej miałam możliwość pokazania swoich prac nawiązujących do dramatu `Iwona Księżniczka Burgunda` przy okazji XV Międzynarodowego Festiwalu Gombrowiczowskiego. Po raz pierwszy spróbowałam i udało mi się wziąć udział w wystawie i licytacji domu aukcyjnego w Warszawie, gdzie prezentowane były prace wielu świetnych twórców.

Miałam przyjemność poznać Adriana Szarego, któremu udzieliłam wywiadu dla internetowej telewizji. Dzięki niemu dwa z moich obrazów będzie zdobić okładki antologii poezji: `Erato` grupy Kozienickiego Domu Kultury i radomskich warsztatów `Arka`. Dodatkowo przyjęłam propozycje, aby w radomskiej antologii zamieścić dwa moje wiersze. Są to jedne z najmniej smutnych jakie udało mi się znaleźć 😉 W tym roku planuję poświęcić jak najwięcej czasu na to, co kocham, czyli malowanie.

Gdzie można będzie w najbliższym czasie zobaczyć Twoje prace?

Poza wspomnianymi wcześniej okładkami tomików, będzie można dalej je oglądać na moich stronach w internecie. Publikuję nie tylko zdjęcia prac, ale także ich zbliżenia i filmiki, pokazujące etapy powstawania. W kwietniu będzie można zobaczyć mój obraz 'Odylia’ w Domu Aukcyjnym Agra-Art w Warszawie przed Aukcją Sztuki Wyobraźni.

Urszula Świerczyńska

Artystka malarka, urodzona w 1991 roku w Kielcach. Mieszka i pracuje w Radomiu. Absolwentka POSSP w Kielcach, studentka wzornictwa na ISP w Kielcach w latach 2010-2012 oraz absolwentka ASP w Łodzi, które ukończyła w 2014 roku na kierunku grafika. Laureatka nagród i stypendiów za osiągnięcia artystyczne i naukowe. Od 2018 roku zajmuje się wyłącznie malarstwem olejnym. Jej twórczość kojarzona jest z symbolizmem oraz realizmem magicznym.

www.instagram.com/swierczynskaart
www.facebook.com/swierczynskaart/
www.swierczynskaart.com
www.tiktok.com/@urszulaswierczynska