5 maja 2026 r. odszedł Zbigniew Litwiniec, legendarny „profesor” – wychowawca pokoleń radzyńskich i międzyrzeckich szachistów. Tysiące dzieci poznało dzięki niemu grę w szachy. Rozegrał lub zorganizował tysiące turniejów. O tym przeczytamy w każdym wspomnieniu o Nim. Może nie wszyscy jednak wiedzą, że miał też inne oblicze. Interesował się polityką, historią, filozofią. Bardzo dużo czytał. Miał świetne pióro, z którego wiele razy korzystał. Napisał dziesiątki artykułów do prasy ogólnopolskiej i lokalnej. Odważnie wyznawał swoje poglądy, nawet „przeciwko możnym tego świata”.

Do legendy przeszło już jego słynne wystąpienie na walnym zebraniu LKS Orlęta Radzyń Podl, gdy po przegłosowaniu decyzji o skreśleniu sekcji szachowej, wnioskował o skreślenie sekcji piłki nożnej. To świadczy również o jego niesamowitym poczuciu humoru. Był człowiekiem niezwykle wrażliwym na wszelką niesprawiedliwość.

W latach osiemdziesiątych Zbigniew Litwiniec kupował nowego małego fiata 126p. W „Polmozbycie” musiał więc sobie wybrać jednego z kilkunastu, stojących na placu. Na oczach sprzedawcy po kolei wschodził i wychodził z każdego. Wreszcie po „wizycie” we wszystkich, wskazał zdumionemu sprzedawcy, jakiegoś malucha.

-Panie, dlaczego akurat ten? -miał zapytać sprzedawca.

-Bo w tym najciszej zamykają się drzwi! – odrzekł profesor.

Pamiętam, że w czasach gdy zaczynałem z Nim szachową przygodę, przygarniał do klubu dzieci z tzw. problemami szkolnymi, powtarzające w szkole klasę, mające trudną sytuację materialną lub rodzinną. Wtedy tego nie rozumiałem, bo przecież „nie rokowali sportowo”. Dzisiaj wiem, że próbował robić wszystko, aby dać im start, wyrwać ich z biedy, dać wiarę w siebie. To było w Nim wspaniałe! Żegnaj Profesorze!