
Mam wielką słabość do Johna Mayera, a muszę nadmienić, że jeśli wykonawca nie urodził się w latach 40-tych czy 50-tych to z gruntu ma u mnie zdecydowanie trudniej.
U gitarzystów, których darzę największą estymą, najbardziej ceniłem niepowtarzalny styl, który niekiedy jest rozpoznawalny po pierwszych kilku dźwiękach. Tak mam z Claptonem, Gilmourem czy Richardsem. I pan Mayer także ma to „coś”. Młodzieńcza fascynacja grą Steviego Raya Vaughna odcisnęła na nim wyraźne piętno, bo inspiracja starymi bluesmanami jest zauważalna na każdym etapie kariery.
Dzisiaj chciałbym przedstawić utwór ‘Wild Blue’ z ostatniej płyty ‘Sob Rock’ wydanej w 2021. Proszę zwrócić uwagę na pierwsze solo zagrane palcami. Toż to Dire Straits w najlepszym wydaniu!
