
(według patentu Andrzeja Waligórskiego)
Azja Tuhajbejowicz, nudząc się na palu,
bo go Luśnia nadziewał „z letka” i „pomalu”,
bawił gadką wachmistrza i Nowowiejskiego.
Plótł im bzdury o Yeti, co żyje w Nepalu,
o Chińskim gadał Murze i o perskich szachach,
o pagodach, co ściany mają jak z perkalu,
o siedmiu samurajach i o sztuce kendo…
„Skąd ta wiedza – spytacie…” – wzdychał z nutką żalu –
„Imię zobowiązuje…”. Wtedy Luśnia srogi
jął go żywiej nadziewać na pal cal po calu,
mówiąc tak: „Waćpan gadasz jak turecki klecha!”.
Lipek go kokietował, szepcząc „Ty brutalu…”.
Nie pomogło – jak również to, że natarczywie
upominać się zaczął o zmianę lokalu,
obiecywał poprawę i lepszą cenzurę
oraz złote monety w hurcie i w detalu.
