
Sprawa królewskiego małżeństwa spowodowała, że przez większość sejmu piotrkowskiego 1548 roku nie zdołano uchwalić żadnej konstytucji. Zygmunt August trwał zaś w swoim postanowieniu i gotów był nawet abdykować. Jego atutem w całej tej walce było to, że był panem Litwy, która pozostawała w unii personalnej z Polską, a panowie polscy za wszelką ceną chcieli doprowadzić do unii realnej między tymi krajami.
Barbara Radziwiłłówna niewiele znaczyła w porównaniu z rozległymi dobrami litewskimi, po które zaborczo wyciągali swe ręce polscy magnaci i szlachta. August liczył więc na to, że czynnik unijny zapewni mu w ostateczności zwycięstwo.
Po sobotniej i niedzielnej przerwie w obradach przed Jagiellonem pojawiła się czwórka senatorów. Był to biskup kujawski Zebrzydowski, kanclerz Maciejowski, hetman Tarnowski i wojewoda sieradzki Łaski.
-Miłościwy panie – zaczął Maciejowski – panowie posłowie twierdzą, że są niepotrzebni na tym sejmie i chcą się rozjeżdżać do domów.
-Panie! Nie można do tego dopuścić – włączył się Zebrzydowski – skoro nie załatwiono ani jednej sprawy.
-To co mam waszym zdaniem zrobić?
-Wszystko jest zatrzymane z powodu twego panie małżeństwa – zaczął Zebrzydowski, ale nie wiedział co dalej powiedzieć. Szybko więc z pomocą przyszedł mu Maciejowski.
-Obiecaj panie jakieś ustępstwa szlachcie, to wtedy pozostaną na sejmie.
-To co mam im obiecać? Bo ja od małżeństwa nie odstąpię.
-To już wiemy panie, ale prosimy, abyś obiecał, że do kolejnego sejmu powstrzymasz się panie z koronacją małżonki i zapisaniem jej oprawy wdowiej. – Tu August popatrzył uważnie na Tarnowskiego i odparł.
-Oprawy mogę na razie nie zapisywać, ale z koronacji swej małżonki nie zrezygnuję.
-Panie, ale wtedy sejm się rozerwie! A z tego jeszcze co gorszego może wyniknąć – włączył się wojewoda sieradzki.
-Panie wojewodo – zwrócił się do niego August. – Zbyt wiele ode mnie żądacie.
-Jeśli to jest twoja panie ostatnia wola, to nic innego nam nie pozostaje jak tylko iść do panów senatorów i czekać na koniec tego nieszczęsnego sejmu. – Następnie Łaski pokłonił się przed królem i wyszedł, a za nim to samo zrobił Zebrzydowski.
-Panie, nie można psuć tego co się dotąd udało. Przecież prosimy tylko o to, abyś odłożył koronację i powstrzymał się z zapisaniem oprawy do następnego sejmu. A ten przecież niedługo zostanie zwołany – zaapelował Maciejowski.
-Miłościwy panie – włączył się ponownie Tarnowski. – Na tym sejmie z oporami wprawdzie, ale w końcu uznano twoje panie małżeństwo. Trzeba trochę poczekać, a na kolejnym sejmie posłowie zgodzą się na koronację i oprawę. Nie można wszystkiego naraz.
-To prawda – poparł go Maciejowski. – Już jest dobrze, a sprawy powoli idą na przód, tylko trzeba na to trochę czasu. Wszak nie od razu Kraków zbudowano. – August popatrzył na zatroskane oblicze kanclerza i szybko odparł.
-Panowie, za to wszystko coście dla mnie uczynili powinienem przystać na wasze prośby, ale jeśli odstąpię, to potem może być tak jak ze świętej pamięci stryjem Aleksandrem. Koronację jego żony odkładano, odkładano, a w końcu do niej nie doszło.
-Panie. Skoro posłowie przeboleli twoje małżeństwo, to przeboleją też koronację, tylko nie wszystko naraz – poprosił Maciejowski.
-Muszę to jeszcze przemyśleć. A teraz możecie panowie oznajmić senatorom i posłom, że powstrzymam się z zapisaniem oprawy wdowiej mojej małżonce do następnego sejmu. Ostateczna odpowiedź dam, gdy sam przyjdę do izby. – Po tych słowach kanclerz i hetman już bez słowa wyszli z komnaty króla. Ten zaś usiadł i podparłszy głowę dłońmi dumał przez chwilę. – Lasota, co ty o tym wszystkim myślisz?
-Myślę, że kanclerz i hetman mają rację.
-Mają rację? – zdziwił się Jagiellon. – Mam odstąpić od koronacji Barbary? Obiecałem jej, że będzie królową i słowa dotrzymam.
-Panie, przecież nikt nie mówi, że koronacji nie będzie, tylko trzeba ją odłożyć.
-Pisałem w tej sprawie do Rudego i ten słusznie mi odpisał, że odstąpienie od koronacji będzie zwycięstwem oponentów. A co ważniejsze, muszę mieć wzgląd na potomstwo, bo wtedy nikt nie uzna jego praw do tronu.
-Panowie Rudy i Czarny chcą koronacji swej siostry, bo boją się, że porzucisz panie swą małżonkę.
-Nie mają się czego bać.
-Ale się boją i chcą wywyższyć swój ród, a na twojej panie małżonce to im najmniej zależy. A co do potomstwa, to przecież na dziecko czeka się prawie rok, a gdyby zaszła taka potrzeba, to przyspieszy się koronację.
-Masz dużo racji, Lasota – oznajmił król i uśmiechnął się do niego.
-Posłowie ledwie co przełknęli twoje panie małżeństwa, a tu już słyszą o koronacji. Miej panie wzgląd na to co się wtedy stanie i kto z senatorów przybędzie na tę koronację? Nikt albo prawie nikt nie pojawi się w Krakowie.
-Znowu masz rację. Jedziemy na obrady – polecił król i wyszedł ze swej komnaty.
***
W obszernej sali piotrkowskiego ratusza zgromadzili się wszyscy senatorowie, których było ponad trzydziestu i cierpliwie czekali na króla. Ten zaś, gdy tylko się pojawił od razu wygłosił do nich przemowę.
-Żeby nie było pomówień, że nie słucham się rad senatu, to na prośbę zebranych tu waszmościów zobowiązuję się dla dobra tego sejmu odłożyć koronację mojej małżonki, a także wstrzymam się z zapisaniem jej oprawy do następnego sejmu. Zechciej zatem księże kanclerzu pójść i oznajmić moją wolę panom posłom. – Zadowolony z postawy króla Maciejowski przytaknął głową i wyszedł spełnić jego polecenie.
Tymczasem Jagiellon znowu zwrócił się do senatorów. – Panowie senatorowie słucham waszych postulatów. Nad czym chcecie dziś radzić? – Ledwie jednak skończył, a od razu wstał prymas Dzierzgowski i zaczął mówić.
-Panie, nie ma już nad czym radzić, bo zmarnowaliśmy kilka tygodni na niepotrzebną rzecz. Proponuję panie, aby wszystkie sprawy odłożyć do następnego sejmu, który wasza królewska mość powinien jak najszybciej zwołać.
-I ja myślę podobnie, panie. Trzeba szybko zwołać nowy sejm tu do Piotrkowa albo do Lublina – oznajmił Zebrzydowski i zadowolony z siebie usiadł na krześle.
-A ja proponuję, panie – włączył się Tarnowski – aby zająć się tym, co można jeszcze załatwić na tym sejmie, a można jeszcze wiele zrobić. – Tu August spojrzał na marszałka Kmitę, który w tym samym momencie powstał, aby przemówić.
-Skoro wasza królewska mość nie potwierdził na tym sejmie przywilejów, ani innych rzeczy, to nie powinieneś panie wdawać się w inne sprawy do następnego sejmu. Na nim dopiero można zająć się tym, na co tu brakło czasu.
W tym samym momencie otworzyły się drzwi i do środka izby weszła grupa posłów na czele z marszałkiem Janem Sierakowskim.
-Miłościwy panie! Przybyliśmy tutaj na ten sejm w dobrej wierze, ale cóż z tego. Minęło kilka tygodni, a nic nie ustalono, aby rozwiązać chociaż część spraw, które czekają. Wszystkie obrady zeszły tylko na tym żałosnym małżeństwie waszej królewskiej mości. My posłowie nie chcemy już tracić tu czasu na dalsze gadanie o tym, bo już dosyć nasłuchaliśmy się i naprosiliśmy, a że ty miłościwy panie za nic masz nasze prośby, zatem nie pozostaje nam nic innego jak tylko wracać do swych domów. – Tu marszałek poselski przerwał, rozglądając się po zebranych i po chwili namysłu mówił dalej. – Prosimy cię panie o szybkie zwołanie nowego sejmu, na którym wreszcie załatwimy wszystkie sprawy, o których tu nie debatowano. Prosimy też, aby wasza królewska mość nie wdawał się w sądy oraz w inne sprawy do czasu, aż zwołany zostanie nowy sejm, na którym potwierdzisz panie wszystkie przywileje Korony Polskiej. – Po tych słowach na twarzy Sierakowskiego pojawił się serdeczny uśmiech. – Na koniec życzymy ci panie zdrowia i wszelkiej pomyślności i będziemy prosić Pana Boga, abyś nam miłościwy panie jak najdłużej panował. – Tu August również się uśmiechnął i z powagą odparł.
-Wdzięczny jestem za wszystkie te słowa panie marszałku i dziękuję też wam panowie posłowie. Przypomnę wam, jako i panom senatorom, że jestem dawno obranym i koronowanym królem Polski, a zatem chcę wykonywać wszystkie te sprawy, których dłużej odwlekać już nie można.
Po tej deklaracji marszałek ucałował dłoń króla, a wszyscy posłowie oddali mu niski pokłon. Następnie powoli opuszczali izbę posiedzeń senatu. Gdy tylko posłowie wyszli August zwrócił się do senatorów.
-Skoro panowie posłowie zakończyli obrady, to ja pojutrze przystąpię do wykonywania sądów sejmowych. – Słowa te wyraźnie zaskoczyły senatorów, którzy ze zdziwieniem spojrzeli na króla, bo myśleli, że wszystko zostanie odłożone do następnego sejmu.
-Prosiliśmy i prosimy cię panie, aby sądy były zaniechane – zareagował od razu marszałek Kmita.
-Panie marszałku – odparł August – z powodu starości mego świętej pamięci czcigodnego ojca na kilku ostatnich sejmach nie odprawiano sądów, a tych nie można ich już odkładać, bo zbyt wiele zła dzieje się w Polszcze. Jeśli teraz nie ukarze się przykładnie przestępców, to zbrodni będzie coraz więcej. Zechciejcie zatem panowie wziąć udział w tych sądach, które zaczną się pojutrze. – Oświadczenie to wyprowadziło z równowagi marszałka Kmitę, który podniósł do góry laskę i zdenerwowany wyrzekł.
-Pozwól panie, abym nie brał udziału w sądach, na których łamie się prawa Korony Polskiej. – Następnie pokłonił się przed władcą i skierował się ku drzwiom, a zaraz za nim do wyjścia ruszyła większość senatorów. August rozglądał się bacznie po sali, chcąc dowiedzieć się, kto mu sprzyja. Szybko zorientował się, że pozostało jedynie sześciu oddanych mu senatorów na czele z kanclerzem Maciejowskim i hetmanem Tarnowskim.
-Panowie senatorowie – zaczął Jagiellon – dla których szczęście Korony Polskiej jest najważniejsze, a władza króla jeszcze coś znaczy. Zapraszam waszmościów jutro na zamek na obiad. – To dostrzegł zadowolenie na twarzach zebranych i szybko dodał. – Dobrze będzie posilić się przed rozpoczęciem sądów sejmowych, bo głodny i niezadowolony sędzia źle sądzi i myśli tylko o dobrym jedzeniu.
***
Tego samego dnia wieczorem August siedział na krześle i moczył nogi w niewielkiej balii. Był w dobrym nastroju, gdyż przyszedł wreszcie list od ukochanej Barbary.
-Tak Lasota, wreszcie będzie trochę spokoju. Myślę, że już na takim sejmie nie będę jak na tym teraz.
-Ciężko panie rozpocząłeś panowanie.
-Nikt nie mówił Lasota, że będzie łatwo panować. Ale nie zapomnę im tego, że na początku moich rządów tak ostro przeciwko mnie występowali.
-Zapomnisz panie i to szybko.
-Nie zapomnę, Lasota, bo na pierwszym moim sejmie tyle kłód rzucili mi pod nogi. Chcą egzekucji i unii, to trochę poczekają. Przyjdzie jeszcze koza do woza.
-Dobrze by było jeszcze dzisiaj odpisać na listy panu podczaszemu.
-Tak, trafił mi się szwagier – zakpił August. – Naopowiadał Barbarze tyle niewiarygodnych rzeczy, że zaczęła się niepokoić. Wmówił jej, że tu w Piotrkowie zapomniałem o niej, a wieczorami kazałem sprowadzać wesołe niewiasty.
-I twoja panie małżonka uwierzyła w to?
-Skoro tak mi napisała, to pewnie uwierzyła. A jej dwórki też ją pewnie nastraszyły.
-Niektóre niewiasty myślą, że my tylko o tych sprawach myślimy.
-Przyznaj się Lasota – spytał zaciekawiony Jagiellon. – Nie myślisz o tym?
-Czasem myślę, gdy jakaś mi się spodoba – przyznał się sekretarz.
-A czasami tyle o tym mówisz.
-Bo ja panie, jestem takim gawędziarzem – i uśmiechnął się do króla.
-Jerzyczek! – zawołał August. – Daj tu trochę ciepłej wody, bo zamarznę. – Po tej uwadze znowu zwrócił się do swego zaufanego sekretarza.
– Powiem ci Lasota, że czasami dobrze jest być królem.
-Też tak myślę.
-Ale tylko czasami. Ty możesz ożenić się z kim chcesz, a ja z taką, jaką mi wybiorą. A jak już sam sobie wybrałem żonę, to krzyku tyle co niemiara.
-Nikt jeszcze wszystkich nie zadowolił.
-Ważne jest Lasota, aby samemu być zadowolonym – i pluskając nogami dodał. – Ile to czasu traci człowiek na mycie się.
-Taki dzik to ma dobrze, bo nie musi się myć – westchnął Lasota i obaj wybuchli śmiechem.
-Nie myśl o dzikach, Lasota, tylko pisz.
-A do kogo?
-Jak to do kogo? Przecież nie do Barbary. Sam do niej napiszę i to jeszcze dzisiaj, żeby nie dawała wiary ludzkiemu gadaniu.
-To ważne, panie, że twoja małżonka dochodzi do zdrowia.
-I chwała Panu Bogu za to. Przyznam ci się Lasota, że myślałem o tym, żeby zawieść obrady i jechać do Korczyna, aby leczyć Barbarę. – Tu uśmiechnął się na chwilę i dodał. – Gwiazdy mi sprzyjają.
-Gwiazdy i niebiosa.
-Muszę trochę nazmyślać, ale nie ma wyjścia. Pisz Lasota list do Rudego – i po chwili namysłu zaczął dyktować.
„Panie podczaszy. Posłowie przyszli dziś z żegnaniem do mnie i sejm szczęśliwie doszedł do końca”.
– Tu Jagiellon zamyślił się nieco, bo przecież sejm został zerwany i nie przyjęto na nim żadnych uchwał. Jego serce jednak radowało się z tego, że po odprawieniu sądów sejmowych będzie mógł wreszcie jechać do swojej Barbary.
