Tym razem w „Szarych eminencjach” Izabela Fietkiewicz-Paszek.

Oto kilka słów o autorce.

 Izabela Fietkiewicz-Paszek urodziła się i mieszka w Kaliszu. Autorka wierszy, recenzji, felietonów, tekstów piosenek. Animatorka kultury, jedna z założycielek i prowadzących Stowarzyszenie Promocji Sztuki Łyżka Mleka w Kaliszu (2010-2022), współorganizatorka Ogólnopolskiego Festiwalu Poetyckiego im. Wandy Karczewskiej (2011-2019).

Wydała książki poetyckie:
„Portret niesymetryczny” (2010),
„Próby wyjścia” (2011),
„Lipiec na Białorusi” (2020),
„Koniec srebrnej nitki” (2022)

Strona autorska: www.alternet.poezja-art.eu
„Krótka piłka” – vlog poświęcony książkom poetyckim:

A oto wiersze Izy

 

Raport z porządków. Karton z napisem „1986-91”

Arlecie

oczywiście: sentymentalnych wynurzeń nie będzie*.
po prostu – sprzątam. i nagle fuzja nieznośnej lekkości
z floydami. i znów ten czytelnie zdeterminowany splot
okoliczności. jedno osiedle, jedna ławka, wspólne papierosy,
przeczucie – to właśnie jest przyjaźń. pamiętasz? nocne

spacery po lesie, bursa na schodach, love me tender
na tamie w bieszczadach po dwóch piwach. łatwo było
sofistycznie uśmiercać boga co wieczór i pozwalać mu
reinkarnować się o świcie. razem wszystko: ekscytacje,
emigracje, egzaltacje; na czarno-białych zdjęciach widać

niecierpliwe młode oczy; absolutna pewność,
że za każdym kolejnym zakrętem można wszystko
zacząć od nowa. pewność. ona też miała nam się
za chwilę rozsypać. czasem przypadkiem trafiamy
na swoje cienie; nerwowo roześmiane udają,

że jeszcze w nią wierzą. pamiętasz naszą umowę?
po dziesięciu latach miałam ci oddać Woskową Rzeźbę.
minęło prawie dwadzieścia. czyściłam ją, przekładałam
z kąta w kąt, z szafki do szafki, z roku na rok, aż
wreszcie wczoraj wyrzuciłam. został kundera, może

jeszcze the final cut i będziesz na zawsze
w martwym polu.

*Marcin Świetlicki, Styczeń

Izabela Fietkiewicz-Paszek, Portret niesymetryczny,
wyd. AA Goddam, Piaseczno, 2010

 

 

Noc w Trościeńcu
[uroczyska Szyszkowka i Błagowszczyzna]

Jedne źródła mówią o trzech, inne o czterech kilogramach.
W każdym razie pozostał tylko proch. Trudno, będę pisać
o prochu, skoro w proch zmienił się nawet wstyd, niewyobrażalny
wstyd za nagość, do której na koniec ich zmuszano. Wszystko
nasiąkło deszczem, przemieszało się, wgryzło w ziemię, zasiliło
ekosystem. Od kilkudziesięciu lat zalega w dołach, które
spacerowym krokiem obchodzimy w kwadrans.

Izabela Fietkiewicz-Paszek, Lipiec na Białorusi,
wyd. Zaułek Wydawniczy Pomyłka, Szczecin 2020

 

 

Izabela Fietkiewicz-Paszek

poczekajmy na jesień

to najlepsza pora
dla początkujących
w umieraniu

wtedy dopasujemy się jakoś
do chłodu
podzielimy sufit
przećwiczymy ewakuację

a teraz chcę się wikłać
w twoje palce wciąż chcę
przez tamten pocałunek zrozumieć
efekt motyla

*

wiersz? jest po twojej stronie
masz tu wszystko
czarno na białym:

jeśli są jakieś piekła
zabiorę cię w najlepsze z nich

 

 

 

Polecam Wam wiersze Izy. Czekamy też na Wasze teksty. Najciekawsze opublikujemy.

 

fot. Maksymilian Kryszak