Równo 10 lat temu Dariusz Magier pisał  w tekście pt. „Niepodległość”…

Znam pewnego towarzysza Profesora od historii najnowszej, który jeszcze w końcu lat 90. ubiegłego wieku, czyli dekadę po upadku komunizmu, oburzał się na wyrażenie „podziemie niepodległościowe”, opisujące działalność Polskiego Państwa Podziemnego i jego agend. „Co to znaczy, niepodległościowe?!” – strofował biednych, młodych historyków referujących w jego obecności. Oczywiście, była to próba obrony ostatniej reduty historiografii peerelowskiej, każącej uznawać – jeśli już nie za decydujące, to przynajmniej równoważne z przejawami polskiej racji stanu –podziemie komunistyczne.

Przypomina mi się to stale, gdy widzę jak realizowana jest obecnie polska geopolityka. Zresztą, polityka w ogóle. Obserwacje te skłaniają mnie do postawienia przewrotnej, acz zastanówcie się Państwo czy aby nie słusznej, tezy – że również współcześnie należałoby scenę polityczną w Polsce podzielić nie zwyczajowo na stronę rządową i opozycyjną, ale na niepodległościową i resztę. Bo jak była różna wizja przyszłości dla Polski AK i AL, stanowiącej moskiewską agenturę, tak są różne intencje działań polskich partii politycznych. Nie będę rozwijał tego tematu. Naprawdę jest różnica między zarządzaniem polskim społeczeństwem a przewodzeniem narodowi w jego rozwoju.

*

A co z towarzyszem Profesorem po upływie kolejnej dekady? – zapytacie. Ma się świetnie. Jest uniwersyteckim guru od historii powojennej i kreuje kolejne pokolenia. Oczywiście, na swój obraz i podobieństwo. Typowy obraz uniwersyteckiej rzeczywistości w Babilonie…