Już jutro o godz. 19.00 w sali konferencyjnej Parafii MBNP w Radzyniu Podlaskim odbędzie się spotkanie autorskie z Krystianem Pielachą i promocja jego najnowszej książki pt. Twarze radzyńskiej bezpieki. Poniżej krótki wywiad z gościem jutrzejszego spotkania.


Dariusz Magier: Spędziłeś z teczkami osobowymi radzyńskich bezpieczniaków kilka lat. Co to za towarzystwo?

Krystian Pielacha: Jest to towarzystwo jednolite i posiadające wiele wspólnych cech, tj.: pragnienie służby „ludowej ojczyźnie”, członkostwo w partii komunistycznej, czy silna wiara iż tylko system komunistyczny jest w stanie dać społeczeństwu harmonijne i sprawiedliwe życie. W pewnym sensie można powiedzieć, że byli to ludzie zepsuci moralnie lub nie posiadający dobrze ukształtowanego sumienia. Można dyskutować, czy zaślepienie tych ludzi przywilejami i wartościami materialnymi wraz z pełnieniem tej służby, aż tak mocno przesłaniało im zdrowy rozsądek i logiczne rozumowanie, że nie byli w stanie oprzeć się popełnianiu tego zła.

Dla nas to odstępcy sprawy narodowej. A jakie było miejsce tych ludzi w ówczesnej hierarchii społecznej niewielkiego przecież miasteczka.

Funkcjonariusze bezpieki w strukturach systemu komunistycznego pełnili bardzo ważne miejsce. Nawet w tak niedużym mieście jak Radzyń Podlaski w okresie Polski Ludowej stanowili oni uprzywilejowaną grupę wśród lokalnego społeczeństwa. Byli pierwszymi „strażnikami” bezpieczeństwa państwa polskiego i z tego względu posiadali liczne przywileje, do których dostęp miały jedynie osoby popierające władzę komunistyczną. Chodzi tu też o takie kwestie jak dostęp do tzw. sklepów z żółtymi firankami, gdzie mogli zaopatrzyć się w artykuły spożywcze niedostępne dla zwykłych obywateli, czy szybszy przydział mieszkania lub otrzymanie talonu na samochód i sprzęt domowy. Zwolennicy systemu komunistycznego traktowali funkcjonariuszy bezpieki w niektórych przypadkach jak bohaterów, ludzi o wysokim statucie zawodowym, zaliczając ich do tzw. „elity” obywateli PRL. Stąd między innymi wspomniane powyżej przywileje. To przecież ich codziennej „ciężkiej pracy” PPR/PZPR zawdzięczała w dużej mierze swoją dominującą pozycję. Jednak dla samego funkcjonariusza UB/SB bycie nim obok tych tzw. „profitów” dawało i pewne negatywne konsekwencje. Ludzie ci byli przez zdecydowanie większą część lokalnego społeczeństwa traktowani z pogardą, jako służalcy okupanta sowieckiego. Zazwyczaj przeciętny obywatel Radzynia Podlaskiego nie chciał zbytnio z nim utrzymywać bliskich kontaktów, czy w ogóle jakichkolwiek. Pojawienie się funkcjonariusza UB/SB w kościele (a wielu było wierzącymi), powodowało zainteresowanie ogółu i wiadome podejrzenia o inwigilację. Dlatego pewne sfery życia zwykłych obywateli były dla nich niedostępne z powodu pełnienia przez nich swej służby. Tak samo jak wiele sfer życia funkcjonariuszy bezpieki nie było dostępnych dla zwykłych obywateli. Można byłoby wymienić jeszcze dużo takich przykładów. Pomimo tego zawsze należeli do grona osób, wyróżnianych i mianowanych często na eksponowane stanowiska społeczne i państwowe, na których wielu z nich dobrze wypełniało swoje obowiązki (np. OSP, stowarzyszenia sportowe i różne organizacje społeczne).

Czy wiedza o nich jest nam dzisiaj do czegoś potrzebna?

Wiedza o działalności aparatu bezpieczeństwa jest nam dzisiaj bardzo potrzebna, głównie ze względu na fakt iż poznanie jak on funkcjonował pozwala nam właściwe rozumieć całą historię Polski Ludowej. Nie wchodząc teraz w szczegółowe rozważania, to należy sobie zdać sprawę, że w tym okresie zarówno PPR/PZPR jak i podległe im organy bezpieczeństwa, jawnie lub w sposób tajny, ingerowały w każdą dziedzinę życia społecznego, politycznego, gospodarczego i kulturalnego obywateli państwa polskiego. Dużej części społeczeństwa działalność funkcjonariuszy bezpieki znana jest ze stosowania brutalnych metod przesłuchań czy przeróżnych sposobów inwigilacji, a rzeczywistości rola ich zawsze sprowadzała się do doprowadzenia do sytuacji, w której mogli  wpływać na poszczególnych obywateli, a tym samym na przebieg konkretnych wydarzeń polityczno-społecznych. Zainteresowanych zachęcam do właściwej i fachowej lektury na ten temat, która posiada już bogaty dorobek, szczególnie zgromadzony i wytworzony przez Instytut Pamięci Narodowej.

Jesteś w stanie porównać radzyńskich funkcjonariuszy UB/SB z ich kolegami z innych stron Polski?

Porównując funkcjonariuszy radzyńskiej bezpieki z ich kolegami z innych części Polski na pewno będzie widoczna różnica kulturowa, społeczna czy etniczna charakterystyczna dla wszystkich mieszkańców danego regionu. Wiadomo, że każdy rodowity mieszkaniec Śląska będzie się różnił w tych aspektach od rodowitego mieszkańca Mazowsza. Jednak porównując radzyńskich funkcjonariuszy z ich kolegami z innych stron kraju, to na podstawie moich dotychczasowych badań nie widzę żadnej różnicy. Struktura organizacyjna UB/SB była jednakowa dla wszystkich urzędów w Polsce, tak samo jak zakres kompetencji służbowych ich funkcjonariuszy. Wszystkim członkom bezpieki przyświecały te same cele pracy, a więc służba ludowej ojczyźnie i dla jej bezpieczeństwa zwalczanie wszelkiej antykomunistycznej opozycji. Nawet opozycji wśród samych zwolenników komunizmu. Od wielu lat prowadzę badania nad dziejami powiatu garwolińskiego w latach 1944–1956, w tym też nad zagadnieniem tamtejszego urzędu bezpieczeństwa. Poznałem dobrze garwolińską ubecję jak i radzyńską. Poza pewnymi odmiennościami wynikającymi z różnic regionalnych, nie zauważyłem zasadniczych różnic. Całe organy bezpieczeństwa podlegały władzy jednego ośrodka jakim był właściwy minister z podległym sobie ministerstwem, nad którymi oczywiście pełną kontrolę sprawowała „jedynie słuszna partia” PPR/PZPR.


Krystian Pielacha, historyk-archiwista, wieloletni pracownik Instytutu Pamięci Narodowej. Członek Stowarzyszenia Tradycji Armii Krajowej. Zawodowo zajmuje się badaniem historii XX wielu, w tym szczególnie okresu Polski Ludowej w latach 1944–1956. Autor i współautor wielu artykułów i publikacji książkowych, w tym n.in.: Dzieje Parafii w Rykach (XV–XXI w.); Proces żołnierzy wyklętych w Rykach 15 I 1947 r.; 100 lat Ochotniczej Straży Pożarnej w Rykach (1911–2011) (współautor Grzegorz Pielacha); Do ostatniej kropli krwi. Major Marian Bernaciak Orlik 1917–1946 (współautor Jarosław Kuczyński); Kock i okolice w okresie powstania antykomunistycznego 1944–1947, w:  Dzieje Kocka od czasów najważniejszych do najnowszych, red. D. Magier, Kock 2017, s. 301–360. W przygotowaniu publikacja opisująca dzieje Miejskiego Klubu Sportowego Ruch Ryki.