
Gdyby żyło, obchodziłoby dziś swe pięćdziesiąte pierwsze urodziny Młodsze o półtora roku; rocznikowo o dwa lata, czyli przepaść- dzieliły nas dwie grupy w przedszkolu (starszaki vs maluchy), dwie klasy szkolne. Gdy ono świętowało swe osiemnaste urodziny ja już studiowałem w innym mieście, stolicy sąsiedniego województwa.
Na zdj. tytułowym: Fragment mapy krajoznawczo-samochodowej: Województwa bialskopodlaskie siedleckie
PAŃSTWOWE PRZEDSIĘBIORSTWO WYDAWNICTW KARTOGRAFICZNYCH WARSZAWA-WROCŁAW 1983
Choć opuszczone, jednak przypominało o sobie swą długą, bo szesnastoliterową, pięciozgłoskową nazwą, wpisywaną w rubrykach formularzy meldunkowych, życiorysach, adresie. I tak byliśmy połączeni, dopóki nie rozdzieliła nas śmierć. Jego śmierć. Administracyjna.

https://pl.wikipedia.org/wiki/Województwo_bialskopodlaskie
Województwo bialskopodlaskie. Gdyby miasto nad Krzna pozostało przy swojej historycznej nawie: Biała Radziwiłłowska vel Biała Książęca zwałoby się odpowiednio: bialskoradziwiłłowskie lub bialskoksiążęce. O ile oczywiście ono zostałoby stolicą jednego z czterdziestu dziewięciu nowoutworzonych w 1975 roku województw a nie któreś z pozostałych pięciu mniejszych miast- Miedzyrzec, Radzyń, Parczew, Terespol. Łosice. Bo nie było i nie jest powiedziane, że stolicą -kraju czy regionu-musi być największa.
Krótki quiz:
-Stolica Australii: Sydney czy Melbourne?
-Stolica Kanady: Montreal czy Toronto?
-Siedziba rządu i parlamentu (dawnej) RFN: Hamburg czy Monachium?
-Siedziba władz stanu Kalifornia: Los Angeles czy San Francisco?
No właśnie…
Gdyby o stołeczności miała decydować najpiękniejsza siedziba dla władz lokalnych to z pewnością 1 czerwca 1975 roku zaistniałoby województwo radzyńskopodlaskie z urzędem wojewódzkim w pałacu Potockich.
Czy 26 lat i 7 miesięcy istnienia województwa bialskopodlaskiego to wystarczający czas, aby wytworzył się lokalny, bialskopodlaski, patriotyzm, wykraczający poza opłotki tego -skądinąd sympatycznego- miasta? Poza mury dawnego Urzędu Wojewódzkiego przy ulicy Brzeskiej, czteropiętrowego gmachu ze szkła i aluminium, w kolorze zblakłego seledynu i kształcie wielkiego, złożonego z mniejszych, kontenera?

Poza umysły i serca jego dawnych pracowników-miłych pań od spraw oświatowych czy smutnych panów od spraw wewnętrznych? Poza redakcję organu prasowego Komitetu Wojewódzkiego PZPR (do 1990 roku) a następnie -największego tygodnika w regionie-„Słowa Podlasia”? Optyka mieszkańców stolicy, będących blisko władzy i jej apanaży odmienna od perspektywy prowincji. Ta ostatnia -trochę złośliwie, trochę zawistnie-rozwijała skrót BPA-białe litery na czarnych tablicach bialskich samochodów jako „Były Powiat Awansował”. Wyprawy do Białej Podlaskiej były dużym wydarzeniem, czy to po zakupy, czy w sprawach przekraczających kompetencje lokalnego urzędu rejonowego: radzyńskiego lub parczewskiego. Finał wojewódzki olimpiad geograficznej i historycznej AD 1988, który dał niektórym, w tym piszącemu te słowa, zwolnienie z egzaminu do liceum i możliwość udziału w integracyjnym obozie wakacyjnym na terenie dawnej NRD w towarzystwie innych laureatów z województwa…
Bialskopodlaska dziatwa szkolna swą afiliacje administracyjną poznawała na lekcjach geografii i wychowania obywatelskiego. Cieszyło, że nasze jest pierwsze (alfabetycznie), wyprzedzając na podium białostockie i bielskie, z którym to, podbeskidzkim, ze stolicą w Bielsku-Białej- bywało nagminnie mylone. Sąsiadowało z czterema innymi województwami (wspomnianym białostockim, czyli północnopodlaskim, siedleckim, lubelskim i chełmskim), tworząc środkową część tak zwanej ściany wschodniej oraz największym państwem świata: ZSRR. Granicę wyznaczał Bug i nie była to bynajmniej granica przyjaźni. O czym można było się przekonać na przykład podczas jednodniowej wycieczki szkolnej do Romanowa, Kostomłotów, Kodnia, Jabłecznej, gdy po zwiedzeniu prawosławnego monasteru świętego Onufrego lub katolickiego sanktuarium Matki Bożej grupa zbliżyła się zbyt blisko do granicznej rzeki. Z drugiego brzegu, zza gęstych zarośli rozlegały się często wystrzeliwane na postrach, w powietrze, salwy z karabinów sowieckich pograniczników.
Signum temporis– w dwa miesiące od powołania województwa jego wschodnia, państwowa granica zyskała dodatkową gwarancję. Na mocy podpisanego 1 sierpnia 1975 roku w Helsinkach Aktu Końcowego Konferencji Bezpieczeństwa i Współpracy w Europie przywódcy 35 państw, w tym ZSRR i PRL potwierdzili nienaruszalność granic, ustalonych w Jałcie i Poczdamie. Uwaga polskiej opinii publicznej w naturalny i uzasadniony sposób skupiała się na nienaruszalności granicy zachodniej, podczas gdy to granica wschodnia była i mogła być „naruszalna”. Wskutek wymuszonej polsko-radzieckiej umowy granicznej z 15 lutego 1951 roku. Polska oddała ZSRR obszar powiatu bełskiego oraz część powiatu hrubieszowskiego, zyskując w zamian fragment Bieszczadów w dorzeczu górnego Sanu.
Porozumienie z Helsinek zmniejszało ryzyko podobnych, wymyślonych na Kremlu wymian, w rodzaju Terespol i Malaszewicze (strategiczne węzły kolejowo-drogowe) za kilkaset kilometrów kwadratowych Puszczy Białowieskiej lub innego białoruskiego ugoru. Do czego na szczęście nie doszło. Szczęśliwie, na mocy porozumienia białowieskiego z 8 grudnia 1991 roku ZSRR przestał istnieć a województwo bialskopodlaskie zyskało na siedem lat, do końca swego istnienia dobrego sąsiada: Republikę Białorusi w jej najlepszym, demokratycznym okresie.
Geneza i trwanie województwa bialskopodlaskiego nie są przedmiotem niniejszego satyryczno-nostalgicznego tekstu, Istnieją poważne publikacje naukowe w temacie, vide:
Paweł Tarkowski, Województwo bialskopodlaskie w latach 1975-1998, Radzyński Rocznik Humanistyczny, Tom 13, 2015
czy
https://ipn.gov.pl/pl/historia-z-ipn/220146,28-maja-1975-roku-przyjeto-ustawe-o-dwustopniowym-podziale-administracyjnym-Pols.html?search=80206902
Kilka słów o jego końcu, którego nie byłem świadkiem, zamieszkując już sąsiednie, również likwidowanym, województwo siedleckim. 31 grudnia 1998 roku, w wyniku reformy administracyjnej rządu Jerzego Buzka czterdzieści dziewięć „gierkowskich” województw zastąpiono szesnastoma większymi. Pierwotnie miało powstać ich dwanaście jednak przez wiele miesięcy, poprzedzających ostateczną decyzję o wytyczeniu nowych granic trwały gorące protesty w obronie tych przeznaczonych do likwidacji. Pierwszy wyłom uczyniły Bydgoszcz i Toruń, wskutek ich zaskakującego porozumienia doszło do wykrojenia województwa Kujawsko-Pomorskiego a dalej już „poszło”: powstało Świętokrzyskie, Opolskie, Warmińsko-Mazurskie, Lubuskie. Rozważano nawet powołanie województwa Staropolskiego, sklejonego z ziemi częstochowsko-piotrkowsko-świętokrzyskiej. Próby obrony naszych-bialskopodlaskiego i siedleckiego województw również były podejmowane, jak widać okazały się być nieskuteczne. Aż dziw bierze, że nie próbowano połączenia sił i utworzenia województwa południowopodlaskiego, złożonego z powiatów i gmin, w których leżą miasta zawierające w nazwie „podlaska/ski”: Biała, Leśna, Międzyrzec, Radzyń, Janów, Bielsk, Sokołów, pokrywającego się sensu stricte z granicami diecezji siedleckiej, czyli podlaskiej a sensu largo z z zasięgiem Katolickiego Radia „Podlasie” -dobergo radia stąd.
I tak, po blisko trzech dekadach my wszyscy -Radzynianie Podlascy, Braniczanie Suchowolscy i Łukowianie- wróciliśmy do lubelskiej macierzy, z kresów południowo-zachodnich bialsko-siedleckich na lubelskie krańce północne. Z peryferii na peryferia. Widać pisana nam zaszczytna dola ludzi z marginesu, które to marginesy, czy to w wymiarze administracyjnym czy kulturowym. są zawsze ciekawsze od nadętej stolicy i nudnego interioru.
O, Ziemio Bialskopodlaska, kraju lat dziecinnych! nie tęsknię po Tobie ani do Twych piasków lasków i karasków, nie jesteś moim najlepszym snem ani nocnym koszmarem, raczej słodko-gorzkim wspomnieniem, jak radość z komunijnego roweru Wigry i smutek niedzieli bez Teleranka; jak smak oranżady z Kąkolewnicy zapach wypastowanych podłóg dworku Józefa Ignacego Kraszewskiego w Romanowie, szelest stron nieaktualnego numeru „Słowa Podlasia”.
Żeb to pomorek! 🙂

