
Debiutujący w zeszłym miesiącu w naszym cyklu red. Żochowski, dzielił się na wewnętrznym czacie dylematami natury moralnej: „jechać po bandzie czy jednak zachowawczo”. Od pierwszego odcinka miałem tak samo, jednak przyszedł czas stanąć w prawdzie.
Gdy rozpoczynałem szkołę podstawową widok starszych kolegów w glanach i z plecakami typu „kostka” nie był niczym wyjątkowym, kultura punkowa miała się dosyć dobrze, a koncerty w warszawskim parku Agrykola do dziś wspominane są z niegasnącym sentymentem. To była połowa lat 90-tych i nic nie wskazywało na to, że już za chwilę wydarzy się coś co zostanie ze mną na zawsze: ukazał się dwupłytowy album „Produkcja Hip-Hop” Sebastiana Imbierowicza, znanego szerzej jako DJ 600V, a na niej przekrój ówczesnej sceny z liczną reprezentacją stołecznych raperów, a wśród nich on – Paweł Włodkowski.

Nie będę nawet próbował wyjaśnić, dlaczego zbliżając się do 40-stki wciąż traktuję go jak idola, bo zwyczajnie nie potrafię. Na pewno nie jest to kwestia sentymentu, bo z nikim innym z tamtej sceny hip-hopowej tak nie mam. Część raperów starzeje się niezbyt godnie, inni, którzy utrzymali się na rynku, po latach stracili na wiarygodności, która dla mnie jest kluczowa w tym gatunku.
Włodi wciąż nagrywa i to takie płyty, które nie schodzą poniżej wyznaczonego poziomu, a on sam, mimo 50 lat na karku, wciąż jest autentyczny w tym co robi. Pewnie ten odcinek nie nabije nam wyświetleń, ale nic to.

„Stawka większa niż…” z debiutanckiego albumu „…Jak nowonarodzony” z doskonałą gościnną zwrotką Korasa z ZIP Składu. Nigdy mi się nie znudzi.
