Od „Płomyczka” do rzemyczka,
Czort sam się rozczulić gotów,
Ona-ż teraz przewodniczka
W Związku Polskich Patryjotów.

Teraz frontem „Tass” ku Wandzie,
Wanda frontem ku „Tassowi”,
Nie ustanie w propagandzie,
Aż się polski rząd odnowi.

Marzy jej się w głębi duszy
Rząd jedności, that’s the question,
Z socjalistów, agrariuszy ,
Pułkowników, drobnomieszcz’n.

Z narodowców i kułaków,
I bundowców też, a jakże,
W Rosji wybór dla Polaków:
Albo w rządzie, albo w łagrze.

Ślęczy Wanda w noc bezsenną
Ponad kartą atlantycką,
Jak tu zrobić suwerenną
Silną Polskę katolicką?

Patryjotyzm ją przenika,
Już ta Polska w snach urasta –
Pierwsza w świecie republika…
A w Sowietach siedemnasta…

Z nią na czele… w charakterze
Patronichy i Egerii…
Z Kornijczuchem w Belwederze…
Z Polakami na Syberii…

Towarzyszko, śliczna bajka!
Pomaleńku, pomaleńku.
Aż roztropna czrezwyczajka
Zaprowadzi was pod stienku.

Puszczą motor, i po balu.
Grób wykopią w szczerym polu.
Głucho będzie na Uralu.
Cicho będzie w Albert Hallu.

Co najwyżej p. Mołotow
Powie, że Madama Chairman
Związku Polskich Patryjotów
Okazała się pro-german.