Jeden bardzo mizerny wilk – skóra a kości –
(Wilk, znaczy się, wygnaniec. Tułacz. Na wolności
Bezprizornyj. Więc dola jego zaniedbana)
Myszkując po zamrozkach, kiedy w łapy dmucha,
Spotkał przypadkiem pewnego brytana,
Bułganińskiego karku, chruszczowskiego brzucha –
Sierść na brytanie błyszczy, gdyby szmelcowana,
A podgardle ma tłuste, zwisłe do kolana.

(Brytan, wyobraź sobie – Florczak, Iwaszkiewicz,
Litauer czy Słonimski – no, któryś z tej psiarni,
Z tych, co obecnie w kraju bardzo popularni.
Takiego by na myśli miał Adam Mickiewicz,
Gdyby dziś pisał bajkę o spotkaniu, w którem
tłusty bryś tak rozmawiał z mizernym wilczurem:)

„A, witaj, towarzyszu!” „Witaj, panie brychu!
Już od kopy lat o was ni widu, ni słychu.
Cóż, kochany, porabiasz? Jakże służy zdrowie?”
„Niczego”, brysio odpowie.

„Oj, oj… niczego! Widać ze wzrostu i z tuszy!
Co to za łeb – mój Boże! Choć walić obuchem –
A kark jaki! A brzuch jaki!
Brzuch! Niech mnie porwą sobaki,
Jeżeli, uczciwszy uszy,
Wieprza widziałem kiedy z takim brzuchem!”

„Żartuj zdrów, towarzyszu wilku, lecz bez żartu,
Jeśli chcesz, możesz sobie równie wypchać boki”.

„A to jak, jeśliś łaskaw?”
„Ot, bez chwili zwłoki
Swoje nory i knieje, i bór oddaj czartu,
I emigranckich w polu wyrzeknij się świstań –
Idź między naszych ludzi i na służbę przystań!”

„Lecz co w tej służbie robić?” – wilk mowu zapyta.
„Co robić? – dziecko jesteś – służba wyśmienita –
Panu pochlebiać ukłonem,
Sługom wachlować ogonem.
Każą szczekać czy się łasić,
Co rozkażą – nie grymasić.
Merdać grzecznie, buty lizać,
Pod stół włazić, kość obgryzać,
Biec, przynosić, siadać, prosić,
Węszyć, warknąć, potarmosić,
Podać łapkę – ot i już, ba –
Nie tak dużo. Lekka służba.

A za toż, bracie, niczego nie braknie.
Sami przynoszą do pyska.
Ciepły barłóg, pełna miska,
Tylko wąchasz, tylko mlaskasz,
Tyjesz, ledwo brzucho taskasz –
Słowem, czego dusza łaknie!”

Pies mówił, a wilk słuchał: uchem, gębą, nosem.
Nie tracił słówka. Połknął wykład cały
I nad smacznej przyszłości medytując losem,
Już obiecane wietrzył specyjały.

Wtem patrzy… „A to co?” – „Gdzie?” –
„Tu, na twoim karku!”
„Oto, widzisz, troszeczkę
Przeczesano, bo na noc kładą mi obrożkę,
Ażebym lepiej pilnował folwarku”.

„A na pysku te pręgi? One z czego, proszę?”
„Drobiazg. Znak od kagańca. Czasem we dnie noszę…”

„Toś mi piękną wiadomość schował na ostatku!”
„I cóż, wilku, nie idziesz?”
„Nie. Nie idę, bratku:
Lepszy w wolności kęsek lada jaki
Niźli w niewoli przysmaki!”

Tak, według Lafontena,
Czy w stylu bajek Ezopa,
Dziś by napisał Mickiewicz
Dla radia „Wolna Europa”.