Starsza o cztery lata mistrzowska Argentyna kontra konsekwentnie budowana i doskonalona Hiszpania. Drużyna rozchwiana, ale lubiąca się ubrudzić, a przeciw niej zespół narysowany od linijki, potrafiący rywala zmusić do nielubianej przezeń gry. Nadal wspaniały, ale zmuszony przez kolegów do zbyt wielkiego wysiłku Messi kontra ofensywna ekipa, w której jednocześnie najlepsi są obrońcy i defensywny pomocnik.

Najpierw odbył się cyrkowy mecz o brązowy medal. Kompromitująca postawa Francuzów i trochę większa chęć do gry Anglików dały czterobramkowe prowadzenie do przerwy tych drugich. Didier Deschamps musiał chyba uruchomić ostatnią suszarkę i wykrzyczeć swoim piłkarzom, że tak nie przystoi, bo po wyjściu z szatni Trójkolorowi w dwadzieścia minut niemal odrobili straty. Potem Anglikom udało się zejść z kręconej przez rywali karuzeli, bo zaczęli się wreszcie odgryzać. Skończyło się na 6:4 dla Anglii i rekordem strzelonych goli (22!) w mistrzostwach świata przez Mbappe.

Anglia zdobyła swój dopiero drugi medal na mundialach.

Finał rozpoczęło „górniakowe” wykonanie amerykańskiego hymnu, a potem…

To nie był najlepszy turniej jaki oglądałem, ale fajny. Słabsze drużyny potrafiły sobą zainteresować; moim zdaniem piłkarsko format się obronił, ale nadal nie jestem jego zwolennikiem. Trzydzieści dwie drużyny to idealne rozwiązanie i tyle. Ale wracając do finału… Cóż, ja o nim zaraz zapomnę. To był tak nijaki mecz, że trafia do worka z „najmniej ciekawymi” wydarzeniami tych mistrzostw. Natomiast z całą pewnością gorszego finału mundialu nie oglądałem.

Niestety, Argentyna postawiła na antyfutbol i nawet nie próbowała zakłamywać tej strategii. Hiszpania zaś grała wyraźnie gorzej niż w pięknym w jej wykonaniu półfinale, dlatego nie udawało jej się przeciwnika ukarać. Jedyny pozytyw w grze Argentyńczyków to bardzo dobrze zorganizowana obrona, którą zneutralizowali przede wszystkim Yamala i Oyarzabala. Hiszpanie próbowali grać tak jak przyzwyczaili, ale nie mieli swojego dnia.

I dopiero w dogrywce trafili. I dopiero wtedy ustępujący mistrz świata zaczął stwarzać COKOLWIEK z przodu. Ale sprawiedliwości stało się zadość.

Hiszpania mistrzem świata!

W jednym z mundialowych programów w telewizji trafną diagnozę postawił Adam Marciniak: „Hiszpanie są nacją, która najlepiej rozumie futbol”. A wczorajsze zwycięstwo na zasadzie „finałów się nie gra, tylko wygrywa” tej prawdy nie zmienia.

Kozirynek dziękuje Czytelnikom za wspólne emocje!