44 obejrzane mecze. Trzy zarwane noce na Maroko-Brazylia, Chorwacja – Portugalia oraz USA-Belgia. Grad pięknych goli, kilka spotkań z kolegami-kibicami, wzruszenie, czasem walka z wpadającym  w sen organizmem. Zakończone wczoraj Mistrzostwa Świata – kolejna pocztówka do kolekcji wspomnień. Nasycenie czy przesyt? 

Haiti strzelające swoje (piękne!) pierwsze gole na turniejach, waleczne Maroko, niewygodna Ghana, dzielny Senegal i Doktor Kongo. Piękny sen Curacao i Republiki Zielonego Przylądka, rozczarowujący bracia Czesi i ogólnie słabi Azjaci (choć wydawało się, że Korea zajdzie dalej, a i Japonia postawiła się Brazylii).

Kilka pięknych historii, ot choćby napis „Babunia” na koszulce bramkarza Capo Verde. Kane przyjmujący w swoim polu karnym na ciało strzał Chorwatów, łzy Messiego po półfinale. Gość z Przylądka, który po golu podbiegł pod trybuny i szukał swoich. Kibic Szkotów w parku, który po usłyszeniu skąd się przechodzący dziennikarze, życzył Polsce powodzenia na mundialu i pięknie „zagrał” im na nosie.

Nieprzekonujący, rozchwiani Niemcy, rozczarowująca jednak Holandia, śniąca o dawnej potędze Brazylia, zamęczona w meczu z Argentyńczykami Anglia, do bólu konsekwentni Hiszpanie, radośnie wiosłujący Norwedzy (obrazek turnieju), całkiem obiecujący start trzech gospodarzy i zawód  Amerykanów.

Szalone powroty, deser 10/10 w meczu o 3. miejsce.

Schodzący ze sceny starzy mistrzowie, nowe nadzieje. Żegnający się z ławkami uznani szkoleniowcy, jedni lepiej – drudzy gorzej (Bielsa z Urugwajem).

Chyba pierwszy turniej, gdzie automatycznie z komórką pod ręką sprawdzałem zmieniającą się drabinkę, generowane w milisekundach grafiki i plakaty, zapowiadające spotkania. A z drugiej strony stara powielana tradycja – wielki plakat do wpisywania wyników, Skarb Kibica z „Przeglądu Sportowego”. Jak pisał Pilch o jeżdżeniu w deszczowe jesiennie niedziele po krakowskich obiektach: ortalion, płaszcz i gazeta.

Piękne obiekty, rozśpiewani fani. Ich łzy, rozpacz, euforia. Cała gama tak znanych, a przecież wciąż pożądanych emocji.

Setki historii, jeden zwycięzca.

Największy zawód? Tak, jak napisał w mundialowej sondzie Adam  -brak Polski. Kompletnie nie kupowałem opinii typu: „dobrze, że nas tam nie ma” czy „ale dostaliby łomot”. Warto siadać przy stole i mierzyć się z możnymi tego świata, nawet jeśli wyproszą Cię po zupie, czy przed deserem.

 

*

Żyliśmy tym mundialem także przez tradycyjnego typera, cieszącego się z każdym turniejem rosnącą popularnością.

Jeden z naszych ekspertów, wraz z synem widział na żywo maestrię Messiego i spółki (był to najpopularniejszy wpis, dotyczący zakończonych wczoraj MŚ):

Przygoda życia, czyli męski wyjazd na Argentyna-Austria na MŚ

Dziękuję szczególnie Bartkowi Janowskiemu, który czuwał nad punktacją uczestników naszej zabawy oraz tworzył podsumowania po każdej fazie mundialu. Kłaniam się nisko, Gorgo!

Dziękuję naszym sprawdzonym (oraz debiutującym) i niezawodnym ekspertom. Swoimi przewidywaniami dzieli się z Wami:

Adam Świć

Piotr Skowron

Łukasz Włoszek

Marcin Krzykała

Sebastian Markiewicz

Bartłomiej Janowski

Michał Janowski

Paweł Janowski

Karol Jędrys

Michał Musiatowicz

(dzięki za pogaduchy na messengerze i wspominki o Italii)