
Posłuchajcie ballady. Pośród ruin Hellady,
na igrzyskach, w kurzawie i skwarze,
w wielkim znoju i trudzie szli do mety trzej ludzie:
Polak, Ruski i Niemiec – chodziarze.
W tej ateńskiej spiekocie każdy myśli o złocie,
nie chcąc wcale ni brązu ni srebra,
no i kupra podkrąca, choć od tego gorąca
nawet wielbłąd o litość by żebrał.
Stadion w dali majaczy. Każdy wzmaga krok kaczy
(gdyby mógł, to nim biegłby nie szedłby).
Nagle dwóm z tego tria twarz się w zieleń spowija,
no i miny przedziwnie im zrzedły.
Ech, Robercie, Robercie… Czy z kamienia masz serce,
że, odchodząc, zabierasz nadzieję?
Czy ty nie masz sumienia? Rzekłbyś choć: do widzenia,
до свидания lub Auf Wiedersehen…
