
Nazajutrz po powrocie
Stał w Sejmie, na trybunie,
I składał sprawozdanie
Ze swej wizyty w Unie*. (*ONZ)
„Towarzysze! – powiedział –
Wy tu wcale nie wiecie,
Że niewolnictwo bynajmniej
Nie zanikło na świecie!
Głęboko mnie to gryzie,
Dotkliwie mnie to boli,
Że sto milionów ludzi
Wciąż jeszcze jęczy w niewoli!
Sto milionów, plus minus,
W kolonialnej tyranii,
W kajdanach Portugalii,
Francji i W. Brytanii!
Sto milionów helotów
Depce francuski ucisk,
Brytyjski imperializm
I portugalski bucisk!
Zlitujcie się, towarzysze,
Sto milionów niebożąt
Nie wie, co to jest wolność.
Swoboda i samorząd!
Toż jak o tym pomyśleć,
Groza się jakaś budzi –
Tak mówił pan Gomułka –
Że sto milionów ludzi
W szponach W. Brytanii,
Francji i Portugalii,
Tak mówił pan Gomułka.
A na sejmowej sali
W Warszawie nagła cisza
Zaległa, jak zasiał makiem.
Tłum posłów po raz pierwszy
Siedział w milczeniu takiem –
Co jeden, ręce zaplótł
Lub za skronie się trzyma –
Oczy zamyka – słucha
Z zamkniętymi oczyma –
Sam mówca zbity z tropu
Aż się dziwi tej scenie –
Nie myślał, że wywoła
Takie wielkie wrażenie.
Tłum wkoło znieruchomiał,
Zasępił się, spochmurniał.
Czy on nas ma za durniów,
Czy sam – myśleli – zdurniał?
Kogo ty idziesz straszyć
Tą niewolą brytyjską?
Nas – w rosyjskiej ciemnicy
I za kratą rosyjską?
Weź ostatnią koszulę,
Tylko radź, jak by ruską
Niewolę w jednej chwili
Zamienić na francuską?
Portugalią nam grozisz?
Pół życia byśmy dali,
Żeby być dalej Sowietów,
A bliżej Portugalii.
Kogo ty chcesz poruszyć
Cierpieniami niewoli
W Ugandzie czy w Urundzie,
W Somalii czy w Angoli –
Nas – za drutem sowieckim?
Nas – pod butem sowieckim?
Słowo honoru daję,
Gomułka, nie bądźcie dzieckiem.
*
Gromy miotał na Londyn,
Na Paryż, na Lizbonę.
Jota w jotę jak z Moskwą
Wszystko miał uzgodnione.
Nie wiedział, nieboraczek,
Że w polskim sejmowym gmachu
Nie budził wśród swych słuchaczy
Uczucia grozy ni strachu.
Nie budził nienawiści,
Chociaż w tym celu judził.
Nie budził w nich litości,
Tylko w nich zazdrość budził…
