
Przyjaciel emigrantów,
Kolega kombatantów,
Najserdeczniejszy sojusznik
Z wszystkich naszych aliantów,
Najbardziej nam oddany,
Jak nikt dla nas uczynny,
Jednym słowem, generał
Moczar – bo któż by inny? –
Na dwie strony uważny,
Życzliwy na dwie strony,
I na wschód, i na zachód
Jak w dwie tęcze wpatrzony,
Rzeczywiście, jak jakiś
prasłowiański Światowid,
Po to jest, po to żyje,
Po to zrobił swój Zbowid,
Ażeby rozpiąć pomost
Jedną serdeczną struną
Między komuną a nami
I nami a komuną.
I nie spocznie, aż naszą
Gromadkę rozprószoną
Powróci na Ojczyzny
Komunistyczne łono,
Nie dośpi i nie doje,
O to mu tylko idzie –
Generał Moczar, właśnie,
Na plenum w swoim Zbowidzie,
Niedawno temu dał dowód
Serca i charakteru,
W dwudziestopięciolecie
Powstania Pepeeru
Wygłosił taką mowę
Rozumną i podniosłą,
Że nam na emigrncji
Serce na drożdżach rosło.
Przypomniał nam, na owo
Dwudziestopięciolecie,
Że wszyscyśmy – gdziekolwiek
Rozprószeni po świecie –
Że wszyscyśmy, jednako
Nieustraszeni i męscy,
Walczyli przeciw tyranii
Hitlerowskiego ciemiężcy!
Że wszyscyśmy kombatanci
W obronie rodzimej miedzy,
Zbratani wspólną wojną
Ze wspólnym wrogiem – koledzy,
Czy walczyliśmy jawnie,
Czy pod ziemią, w sekrecie –
Dzisiaj nasze powszechne
Dwudziestopięciolecie!
Emigracja i Zbowid,
Pepeer, znaczy, i my,
Dwudziestopięciolecie
Razem dziś obchodzimy!
Podajmy sobie ręce!
Dawajmy sobie pyska!
Rocznica koleżeńska,
Braterska, towarzyska,
Kombatancka, gromadzka,
Żołnierska i swojacka!
Tak to pięknie generał
Powiedział. Aż znienacka
Wzruszony chciałem wołać:
Generale! Kolego!
Jak już mamy świętować,
Świętujmy na całego!
Rocznica to rocznica –
Zastanówcie się przecie –
Czemu obchodzić tylko
Dwudziestopięciolecie?
Nasza wojna przeciwko
Ciemiężcy brutalnemu
Nie zaczęła się przecie
Dwadzieścia pięć lat temu?
Dwadzieścia pięć lat temu –
Obliczcie co do roku –
Nasza wojna z ciemiężcą
Była już w pełnym toku!
Dwadzieścia pięć lat temu –
Chyba zgadza się data? –
Nasza wojna z ciemiężcą
Już trwała dwa, trzy lata.
Dwadzieścia pięć lat temu,
przepraszam za sprostowanie,
Już byliśmy po Narwiku,
Po „Bitwie o W. Brytanię”,
W której latała polska
Eskadra Trzysta Trzecia –
Dlaczego nie obchodzić
Dwudziestosześciolecia?
Chciałbym zwrócić pytanie
Do generała Miecia:
Dlaczego nie obchodzić
Dwudziestosiedmiolecia?
Ciemiężca już był ciemiężcą,
Gwałt gwałtem, zbrodnia zbrodnią,
Wróg wrogiem, przemoc przemocą,
Już zdychaliśmy pod nią
Na barykadach z gruzu
I żużla, i szkła, i śmiecia –
Dlaczego nie obchodzić
Dwudziestoośmiolecia?
Generale serdeczny,
Kombatancki kolego,
Niech pan słucha, ja panu
Zaraz powiem, dlaczego:
Dwadzieścia osiem lat temu –
Niech pan nie zatyka uszu –
Pan był z naszym ciemiężcą
Przeciwko nam w sojuszu.
Dwadzieścia osiem lat temu –
Chyba dobrze rachujem? –
Z kim pan był kombatantem?
Nie z nami, ale z tym zbójem!?
Dwadzieścia siedem lat temu,
Co do dnia, co do minuty,
Stalin wam kazał lizać
SS-manowskie buty,
No, to nie dziw, że sama
Chronologia zabrania
Obchodzić wam rocznicę –
Czego? Tego lizania?
Dwadzieścia sześć lat temu,
Gdy zbój dał wam kopniaka,
Zbudziła się w was ta nagła
Wierność i duma taka,
Od razu komuniści
Taki zapał poczuli,
Żeby dołączyć do polskiej
Patriotycznej puli.
Już nam dali AMNESTIĘ!
I już po całym krzyku.
Już oni kombatanci
Do naszego Narwiku,
Do Falaise i do Arnhem.
Już my jedna rodzina,
Już spółka do Tobruku
I do Monte Cassina!
Już wszyscy jeden Zbowid,
Jedna dzielna komuna
Do Bardu i do Bredy,
Do „Orła” i do „Pioruna”,
Już oni akcjonariusze,
Już oni wspólnicy mili
Do Warszawskiego Powstania,
Które sami zdradzili.
*
Szanowny generale,
Serdeczny kolego Mieciu,
Nie licz pan na nas w swoim
Dwudziestopięcioleciu.
My mamy RÓŻNE ROCZNICE,
Bo mamy ROCZNE RÓŻNICE.
Dla tych różnic i rocznic
Uszliśmy za granicę.
Si duo faciunt idem,
Non est, jak mówią, idem.
Niech pan się odpepeerzy,
Razem ze swym Zbowidem.
