
Gdy się Matka Królowa przez dziurę w parkanie
była pchnęła do stoczni, a Amerykanie
wpadli na świetny pomysł, choć może kretyński,
by skojarzyć Żiwkowa z Moniką Lewinsky,
kiedy to Rolling Stonesi (tuż przed Jiżim Kornem)
wygrywali plebiscyt na boys-band w „Popcornie”
i Wisławie Szymborskiej gdy Robert Gadocha
w czasie przerwy oznajmił, że już jej nie kocha,
kiedy Mao o mało nie sklonował Dolly,
a Kadaffi z Nixonem zjedli beczkę soli,
gdy towarzysz się Wiesław i W. Tierieszkowa
na księżycu z Fidelem zaczęli całować,
kiedy Chruszczow bez butów i w niezłym amoku
z Kohlem tytłał się w błocie na łąkach Woodstocku,
wtedy, nie wiedzieć czemu, pomyślałem sobie:
„Co ja, kurcze pieczone, jeszcze tutaj robię?”.
