No kochajcie mnie,
martwego i nie.

Niech czyjaś dłoń będzie dla mnie latarenką,
pobijcie w przytulaniu rekord.

Wyczerpcie limit dobrych słów.
Zróbcie użytek z szalików,
z tego między płucami szalonego piku piku.
Zabliźnijcie się ze mną znów.

Pożyczcie przynajmniej trochę miłości.
W obfitości ciepłych oddechów przesadźcie.
Wywieście czułość na każdym maszcie
i pochylcie się nade mną czule.

Wzruszeniu pozwólcie sobie ulec.
Kochajcie mnie choć trochę,
kłaniam się, schylam się, proszę.