
Uczucie przyjemnego mrowienia gdy delikatnie dotyka mojej skóry. Gdy przenika włosy zatrzymując się małymi drobinkami, niczym zagubionymi świetlikami.
A trawa, wygina się dumnie w maleńki, sprężysty łuczek, ledwo zauważalna podnieta natury na widok porannego słońca.
Takie samo doznanie, kiedy na mnie patrzy, a w jego oczach cały błękit nieba.
