Już brzdęśniało się ładnie w Baśni, Sercegowinie,
Dziaberlandzie i dalej kawałek.
Nie brzdęśniało się tylko w pięknej rukwi krainie,
gdzie przyleciał był smok Cymcydrałek.

Bardzo śmiesznych sto przygód, mimo braku brzdęśniania,
przeżył tam, gdzie się rukwi nad ranem,
ale tą arcyśmieszną, bo najlepszą do śmiania,
była chyba przygoda z baranem.

Pewien szewczyk wesoły zrobił dowcip smokowi –
i to taki, że poszło mu w pięty.
O co szło w tym dowcipie, kiedy indziej opowiem.
Dzisiaj się ograniczę do puenty.

Tylko jama została po ogromnym potworze,
cały smok stał się smokiem w kawałkach
– jego pazur i zęby znaleziono nad morzem,
a połowę ogona w Suwałkach…