
Postacie: Stewardesa, Pasażer, Pasażerka.
(Stewardesa podchodzi do Pasażera i Pasażerki).
–Stewardesa: Można już rozpiąć pasy. (po chwili) Czy życzy pan sobie kubek wody?
–Pasażer: A ile będzie kosztował ten kubek wody?
–Stewardesa: Woda jest bezpłatna.
–Pasażerka: (zdziwiona) Bezpłatna?
–Stewardesa: Woda jest gratis.
–Pasażer: Mam 63 lata i 3 miesiące i nie wierzę, że coś może być bezpłatne.
–Stewardesa: Jak mówię, że jest bezpłatna, to jest bezpłatna!
–Pasażer: Wczoraj na wycieczce, gdy napiłem się wody z fontanny to musiałem tam wrzucić pieniążek.
–Stewardesa: Ale tu pan nie musi. Zresztą, gdzie by miał pan wrzucić jakiś pieniążek?
–Pasażer: Ma pani kieszonki w uniformie, to tam można wrzucić.
–Stewardesa: Nie wiem czy pan zauważył, ale kieszonki są zaszyte.
–Pasażer: Na pewno jest tam jakaś dziurka, żeby wrzucić pieniążek.
–Stewardesa: To niech pan spróbuje coś tam wrzucić (pasażer sięga do portfela i wyjmuje monetę).
–Pasażerka: Zgłupiałeś! Chcesz wrzucić 20 groszy. Dołożysz 50 groszy i będzie bułka.
–Pasażer: Jednak nie będę wrzucał.
–Stewardesa: Ale wody może się pan napić za darmo.
–Pasażer: Napiję się wody, a później samolot przyśle mi rachunek.
–Pasażerka: Albo ci każą umyć samolot.
–Stewardesa: Proszę nie straszyć męża.
–Pasażerka: A skąd pani wie, że to mój mąż?
–Stewardesa: Nie trudno zgadnąć.
–Pasażer: Wypiję kubeczek, a wy przyślecie mi rachunek za półtoralitrową butelkę.
–Stewardesa: Czemu pan jest takim niedowiarkiem?
–Pasażer: Proszę mnie nie obrażać, bo ja jestem wierzący.
–Pasażerka: Byłeś Jasiu przed ślubem, ale już nie jesteś.
–Stewardesa: Czyli nie chce się pan napić wody za darmo?
–Pasażer: Miesiąc temu byłem w sklepie odzieżowym…
–Pasażerka: Sklep był w likwidacji.
–Pasażer: Jak kupiłem garnitur, to dali mi koszulę, która miała być za darmo.
–Stewardesa: A nie była?
–Pasażer: W domu okazało się, że w koszuli nie było guzików.
–Pasażerka: Musiałam mu kupić zestaw guzików, które kosztowały tyle, co pół koszuli. A miała być za darmo.
–Stewardesa: Nigdy pan nie spróbował czegoś za darmo? Na przykład kawałek szynki w promocji w sklepie mięsnym.
–Pasażerka: Kiedyś spróbował kawałek boczku, co rozdawała jedna paniusia. Ale jak go później rozbolało podbrzusze, to ledwie dobiegł do łazienki.
–Pasażer: A dzień wcześniej skręciłem nogę.
–Stewardesa: Nie spotkałam jeszcze tak nieufnego człowieka jak pan!
–Pasażer: Już moja siostra była ufna na weselu, a na poprawinach okazało się, że jest w ciąży.
–Stewardesa: Jak to! To już po dniu wiedziała, że jest w ciąży?
–Pasażerka: Wyczuła to, bo jej na poprawinach kiszone ogórki nie smakowały.
–Stewardesa: Pokażę panu regulamin naszych linii lotniczych. Gdy pan przeczyta, to pan zobaczy, że za nic pan nie musi płacić.
–Pasażer: (śmieje się) Jak znam życie, to jeśli nie zapłacę za wodę, to otworzycie na lotnisku moją walizkę i coś mi zabierzecie.
–Pasażerka: Najszybciej to piwo, które znalazłeś przy hotelu.
–Stewardesa: (podaje regulamin) Proszę przeczytać.
–Pasażerka: Przeczytaj Jasiu wszystko. Nawet to małymi literkami.
–Pasażer: Ale tu wszystko jest małymi literkami!
–Pasażerka: To załóż okulary, to będą większe.
–Pasażer: Nie będę czytał tylu stron. Na szczęście nie chodzę już do szkoły.
–Stewardesa: A w szkole nigdy pan nie dostał czegoś za darmo od jakiegoś nauczyciela?
–Pasażer: Za darmo to dostałem linijką po łapach.
–Pasażerka: Ale raz dostałeś miskę zupy od dyrektora szkoły.
–Pasażer: Dał mi zupę, bo była przypalona, że ledwie dało się ją zjeść.
–Stewardesa: I zjadł pan przypalona zupę?
–Pasażer: To co! Miałem powtarzać klasę?
–Stewardesa: Widzę, że nic nie wskóram. Na szczęście już lądujemy.
–Pasażer: Ale przynajmniej czas nam szybciej minął. (zwraca się do żony). Hanka, daj butelkę wody z torebki.
–Stewardesa: To pan ma swoją wodę!
–Pasażer: Z łazienki na lotnisku. Ale zanim nalałem, to wyłączyłem światło i nikt nic nie widział.
–Stewardesa: Jest pan takim samym dziwakiem jak mój wujek z Wrocławia.
–Pasażer: A na jakiej ulicy mieszka pani wujek?
–Stewardesa: Na „Dziwaków” 12.
–Pasażerka: My mieszkamy na „Dziwaków” 12, ale dziwakami nie jesteśmy.
–Stewardesa: Co mi się pan tak przygląda?
–Pasażer: A pani nie ma czasem na imię Malwinka?
–Stewardesa: Skąd pan wiedział?
–Pasażer: Jak ty się Malwinko zmieniłaś od pierwszej komunii.
–Stewardesa: A wujek się nie zmienił. Wujek jest jeszcze większym dziwakiem, niż wtedy, gdy szłam do pierwszej komunii.
–Pasażerka: Wtedy Malwinko wujek był trochę dziwakiem, ale już nie jest.
–Stewardesa: Wujek mi wybaczy, ale ja wujka na swoje wesele nie zaproszę.
–Pasażer: Szkoda. Bardzo szkoda, bo tam będzie tyle darmowego picia i jedzenia.
