
„Żyje się tak, jak się śni – w pojedynkę.”
Joseph Conrad „Jądro ciemności”
* * *
Od kilku lat wróciły ostre zimy, takie jak z dzieciństwa. Bywało, że już w listopadzie dało się przejść po lodzie na wysepkę na stawie i ceremonialnie wysikać się na znak wzięcia jej w posiadanie na kolejny sezon.
Drugi staw brał dla siebie lis, który swoją norę miał w zdziczałym parku przy pałacyku Gubernia. Kręcił się przy nim co wieczór, licząc na to, że któraś kaczka z dużego miejscowego stada zdrzemnie się na lodzie odrobinę za głęboko.
* * *
Szuflandia. Mam do niej sentyment. Przaśna, bidna, ale swojska. Do ogarnięcia taka. Jeśli za bardzo nie wchodziłeś w drogę Kilkujadkowi to dało się żyć.
Kingsajz? Nie dla mnie! Z tego tylko kłopoty – głównie tożsamościowe, bo między ludźmi trudno być krasnoludkiem. Do tego kobiałki, ciurlanie (brrr!), no i stale trzeba pamiętać o polo-kokcie.
Tam był spokój, mnóstwo czasu, przewidywalność. Świat o tobie nie wiedział, ty nie miałeś pojęcia o świecie (potem go troszkę, troszeczkę, liznąłem i nigdy nie smakował tak jak w wyobraźni).
Jakaś wojna tysiące kilometrów od ciebie w ogóle cię nie obchodziła i nie miała żadnego wpływu na twoje życie i pieniądze.
Paździerz. Jasne, że paździerz. Ale wolność była w głowie. Czytałeś (nie tylko późne dzieła braci Grimm), słuchałeś, dyskutowałeś. Z każdym. Potem, odgórnie i salonowo, ogłoszono „Kingsajz dla każdego”, a ty z roku na rok bardziej czułeś się… no mniej wolny. To były niewidzialne smycze i kneble. Praca, kredyty, język, którego trzeba było używać, albo milczenie wtedy, kiedy należało przypierdolić. Wkurzało cię to do nieprzytomności, ale się nie buntowałeś. Ersatz buntu to było co nawyżej słuchanie Dezertera z zakurzonego winylowego singla.
Paradoksalnie – dopiero tutaj znalazłeś się w szufladzie. Wsadzili cię do niej, zaszufladkowali, choć poglądów nie zmieniłeś właściwie od czterdziestu lat. W tej szufladzie miałeś prawo zadawać się, kolegować, spotykać, rozmawiać tylko z takimi jak ty. Miałeś pieczęć na czole. Niezmywalne znamię. Zawsze było tak: „Fajny chłop, ale…”.
Ja pierdzielę…
CDN…
zdj.: Jarosław Matuszewski
