
Drodzy Grenlandczycy
pozdrawiam Was gorąco- na tyle, by przełamać pierwsze lody, nie na tyle, by przyspieszyć topnienie lądolodu. Czego nie życzę Waszej pięknej wyspie , którą dobrze znam, pomimo tego, że nigdy jej nie odwiedziłem. Jak większość polskich dzieci wychowanych na lekturach „Odarpi syn Egigwy” i „”Anaruk chłopiec z Grenlandii” autorstwa Aliny i Czesława Centkiewiczów, którzy-notabene- na Grenlandii również nigdy nie byli. Tak. Wiele nas łączy, ot choćby biało- czerwona flaga. Oraz to, że i u Was i u nas panuje zima; jest mroźno i spadł śnieg. Podobno Wy, Inuici, rozróżniacie wiele rodzajów śniegu, podczas gdy u nas występuje on w formie binarnej :
-0: nie ma śniegu
– 1: jest śnieg.
Ostatnio napadało go dość sporo. Niewielki balkon mieszkania na piątym piętrze przykryła puszysta, biała kołderka.
Aż chciałoby się ułożyć zadanie matematyczne: „Ile waży warstwa śniegu o grubości 40 cm , zalegająca na balkonie o wymiarach 1,5 x 4 m.?”
Oraz – dla chętnych- „Czy grozi ona jego (balkonu) zerwaniem i kiedy?”
Kusiłoby zaryzykować i zostawić go tam gdzie spadł, może z czasem powstałby z niego mały lądolód – pardon: „balkonolód”? Na którym spacerowałyby białe niedźwiedzie, gnieździłoby się arktyczne ptactwo, spod którego na wiosnę wypływałyby strumyczki krystalicznie czystej wody a z jego krawędzi latem odrywałyby się małe góry lodowe? Rozsądek i zalecenia administratora budynku nakazały odśnieżenie więc nie czekając na odpowiedź (zwłaszcza na drugie z pytań) wziąłem się za łopatę i popakowałem śnieg w worki, wyszło ich szesnaście , każdy mniej więcej po 25 kg co daje łączne …nadspodziewanie dużo.
I właśnie w sprawie tego śniegu do Was piszę. Dochodzą słuchy, że od pewnego czasu uparcie niepokoi Was troll, niejaki Thornald czy jakoś tak, który chce posiąść (cokolwiek miałoby to znaczyć) Waszą wyspę. Jakby była ona panną na wydaniu czy kawałkiem pizzy.
Gdyby więc ów troll czy pieski z jego zaprzęgu pojawili się u Was- przekażcie mu, proszę, informację, że chętne odstąpię mu mój balkonowy lądolód, który będzie on mógł „posiąść” w dowolnym znaczeniu. Którego powierzchnia (6 metrów -65 stóp kwadratowych) jest adekwatna do ego posiadacza. Dodatkowym atutem jest fakt, że wspomniana parcela pokryta jest szarymi, mrozoodpornymi płytkami, (widocznymi po usunięciu przykrywającej je warstwy śniegu), co uprawnia do nazwy „Greyland” i choć ani kolor ani powierzchnia nie przypominają największej wyspy świata to stare polskie przysłowie mówi : „Jak się nie ma, co się lubi to się kradnie co popadnie”.
W gratisie mam na zbyciu wspomniany wyżej śnieg, jest go około 400 kg czyli ponad 800 funtów, zapakowany w foliowe, wodoodporne worki, do wielorakiego zastosowania.
Na przykład jako okład na rozgrzaną głowę.
Albo do drinków, także bezalkoholowych.
Do ulepienia małego białego domu czyli igloo
Lub pomnika naturalnej wielkości.
Na przykład jako okład na rozgrzaną głowę.
Albo do drinków, także bezalkoholowych (ponoć TJD jest abstynentem).
Do ulepienia małego białego domu czyli igloo
Lub pomnika naturalnej wielkości.
„Pewien osioł, co myślał o sobie bógwico
i bógwico sobie wyobrażał,
jednego razu, idąc ulicą,
spotkał Rzeźbiarza;
i tak do niego: „O, chyba
sam Jowisz tu pana niesie
świetnie, żem pana przydybał,
zrobi pan moje popiersie;
żeby, pan wie, z mojej gęby
blask taki bił i dowcip,
no, krótko mówiąc, żebym
przyszedł do potomności.
Najlepiej, wie pan, w marmurze,
nie, nie w marmurze, w granicie,
bo granit trwa jeszcze dłużej,
w granicie to znakomicie.
A może spiż? Co pan mniema,
żeby tak, panie, ze spiżu?
Wiedziałem przed laty trzema
coś takiego w tym… e… w Paryżu:
Przedmieście. Pnie się powoik.
Cisza. Igraszki słońca.
A tors, panie, stoi i stoi,
a pod nim kolumna Jońska;
dalej maliny i woda,
o, fotografię mam tu.
A może po prostu ze złota,
a oczy z wielkich brylantów?
Mistrz, niech pan się postara,
nie będę zwlekał z zapłatą.
A może w chmurach z gitarą?
Mistrzu, ach, co pan na to ?”
Rzeźbiarz tak odparł: ” Pomału!
Wszystkie projekty są dobre,
tylko że brak materiału
to Dyrektorze, problem;
bo jeśli chodzi o pana
to takiego szukaj ze świecą.
Rzecz musi być wychuchana,
a nie tak, żeby byleco.
Ja mam dla pana materiał,
co nie ma go w żadnym sklepie”.
„Przepraszam, jaki materiał?”
„Przyjdzie zima, śnieg spadnie, to pana ulepię”.
Konstanty Ildefons Gałczyński, Dyrektor i Pomnik 1951
Trzymajcie się dzielne, drodzy Grenlandczycy !
PS. i nie zapominajcie o odśnieżaniu balkonów.
