
dziesiąta dziesięć znajomy zgrzyt klucza
wstajemy z łóżek idziemy na spacer
jeszcze jest styczeń a może już luty
wrony na śniegu odlecą jak zechcą
ech do cholery trzeba się rozruszać
kręcimy kule gramy na klawiszach
Szymach dał garnek Nowy ma marchewkę
ja mam węgielki Heniek jest artycha
patrzcie co robi gęba naczelnika
kapucha idzie kończymy zabawę
jeszcze dwa kółka z powrotem pod celę
patrzę w okienko stoi nieruszony
spacerniak pusty bałwan go pilnuje
pisze do ciebie opowiedz Małemu
że jak już wrócę razem ulepimy
jeszcze lepszego zobaczysz zobaczysz…
