
„Żyje się tak, jak się śni – w pojedynkę.”
Joseph Conrad „Jądro ciemności”
* * *
Zawsze lubiłem małe rzeczy. Takie do ogarnięcia. Lubiłem pisać krótkie teksty, i choć one układały się czasem w jakiś większy patchwork poskładany z mikroskopijnych fragmencików, to niczego to nie zmieniało; lubiłem i nadal lubię płyty winylowe do czterdziestu pięciu minut muzyki, uwielbiałem lakoniczne, małe żarty.
W dobry nastrój wprawiały mnie dwa, trzy słowa – albo po prostu uśmiech kogoś, kogo lubiłem – wysłane do mnie w odpowiednim momencie bez celu i intencji. Nic Wielkiego. Parę osób, mały czas…
* * *
Lubiłem niektórych ludzi, niektórych nie lubiłem. Normalne. W moim „wtedy” życiu rozsiani byli chyba po równo, choć pewnie wielu fajnych sam zgubiłem przez nieuwagę i głupotę.
Czułem silnie też coś takiego, o czym z prostotą napisał Stanisław Lem w powieści „Katar”: „Nieraz ma się znajomego, z którym nie łączą ani zainteresowania, ani szczególne przeżycia, z którym się nie koresponduje, widzi się go rzadko i przypadkowo, niemniej to, że ten człowiek istnieje, ma ważne choć niejasne znaczenie”.
Tak.
* * *
Zwały niesprzątanych od lat liści w niektórych miejscach, na ulicach i chodnikach, tworzyły brunatne oślizłe barykady. Nie miałem na nie sposobu, za dużo tego było. Toczyło się w nich jakieś tajemne robacze życie, o którym pojęcia nie miałem. Ale Jarosław Marek Rymkiewicz umiałby je opisać.
* * *
Nie myślałem, że po fascynacji Zbigniewem Herbertem przemówi do mnie mocno jakiś inny współczesny poeta. Ale w późnych latach trafił mnie Rymkiewicz tymi swoimi, niby prostymi, jakby z księdza Baki, strofami o umieraniu, gniciu, sztuce, historii, no i o Polsce. Czasem lubiłem pastiszować Jego styl, ale tak, by zawsze składać Mu przy tym głęboki hołd.
Kot więcej wie o tobie niźli norwidowe
Policje tajne widne albo i dwupłciowe
Kot się pojednał z tobą w umieraniu w ciszy
Ty z nim słuchasz spokojnie chrobotania myszy
I mysz też z wami umrze równa w majestacie
Nic z kotem od tej myszy świętszego nie macie
CDN…
zdj.: Tomasz Młynarczyk
